Demokracja, oligarchia czy monarchia? – Czym była Rzeczpospolita w XVI-XVIII wieku

Polscy szlachcice z XVI wieku

Źródło: Domena publiczna
  

Pytanie o istotę ustroju przedrozbiorowej Rzeczpospolitej jest jedną z najciekawszych i jednocześnie najbardziej kontrowersyjnych kwestii wśród badaczy. Istnieją różne koncepcje i próby przekonującego wytłumaczenia, jaki był charakter systemu prawno-politycznego kraju. Zmieniały się one na przestrzeni lat – niektóre możemy uznać za zdezaktualizowane czy błędne, a mimo tego wciąż są one najbardziej znane wśród uczniów czy pasjonatów przedmiotu. Czym więc była Rzeczpospolita? 

Pierwsza próba odpowiedzi

Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja R.P. 1573. (Jan Matejko, domena publiczna)   Czytaj więcej: https://histmag.org/Czym-nie-byla-demokracja-szlachecka-15133
Źródło: Potęga Rzeczypospolitej u zenitu. Złota wolność. Elekcja R.P. 1573. (Jan Matejko, domena publiczna)

 

Bez wątpienia najpopularniejszym terminem na określenie ustroju Rzeczpospolitej jest demokracja szlachecka. Występuje on w pracach naukowych, a także w szkolnych podręcznikach, mimo że jeśli bliżej mu się przyjrzymy, okazuje się nietrafny. Pokrewne pojęcie pojawiło się pierwszy raz u Joachima Lelewela, który określał system władzy jako „gminowładztwo szlacheckie”. Jak wskazuje Mariusz Markiewicz autorem pojęcia „demokracji szlacheckiej z królem na czele” jest Fryderyk Engels, jeden z twórców komunizmu. Stąd nie może dziwić, że największą popularność termin ten zyskał po II wojnie światowej. Wynikało to z panowania historiografii marksistowskiej, która była oficjalnym kierunkiem interpretacyjnym pod rządami komunistów. Wielu badaczy, między innymi Juliusz Bardach, Zbigniew Wójcik, Jarema Maciszewski, używało tego terminu.

Współcześnie historycy są coraz bardziej sceptyczni wobec określania dawnej Rzeczpospolitej jako demokracji szlacheckiej. Przeciw temu terminowi możemy wysunąć szereg zarzutów, chociażby poniższe.

Po pierwsze określenie to zakłada, że szlachta sprawuje w kraju władzę suwerenną, podczas gdy sytuacja przedstawiała się inaczej – władza była podzielona między króla, najwyższych urzędników i szlachtę. Co więcej zakłada posługiwanie się procedurami demokratycznymi, tymczasem występowały one bardzo rzadko. Kolejnym błędnym założeniem jest to, że konflikt polityczny przebiegał na linii średnia szlachta- magnateria. Bez uwzględnienia przy tym zupełnie roli monarchy (co jest zresztą częstym trendem wśród starszej historiografii). Wreszcie termin demokracja szlachecka zakłada, że prawo służyło wyłącznie interesom szlachty, podczas gdy w rzeczywistości reprezentowało rację stanu, a dobro publiczne było pojęciem szerszym niż wolności szlacheckie. Ostatecznie możemy stwierdzić, że jest to określenie anachroniczne, ponieważ sami zainteresowani, czyli przedstawiciele stanu szlacheckiego, nie określali w ten sposób systemu politycznego.

Może jednak oligarchia?

 

Okazuje się więc, że ten nagminnie używany termin wprowadza w błąd i nie tłumaczy tego, jak funkcjonowała Rzeczpospolita. Zresztą nie jest on wyjątkiem, bowiem innym często używanym, a błędnym pojęciem jest określenie oligarchia magnacka. Termin ten jest używany komplementarnie do demokracji szlacheckiej, to znaczy zakłada się, że demokracja szlachecka uległa degeneracji (tak twierdzi np. Maciszewski) i przekształciła się w rządy najbogatszych – oligarchię. Takie podejście również zostało spopularyzowane w wyniku panowania historiografii marksistowskiej.

Stary obraz bitwy w średniowieczu

Źródło: Rokosz sandomierska (domena publiczna)

Przykładem może być pogląd Andrzeja Zajączkowskiego, jakoby rozwarstwienie ekonomiczne doprowadziło do powstania odrębnej klasy magnackiej dążącej do władzy oligarchicznej. Inni historycy wskazują, że oligarchia nie musiała być wynaturzeniem ustroju i prowadzić do anarchizacji, ale mogła służyć centralizacji władzy (Emanuel Rostworowski). Jako moment przejścia od demokracji szlacheckiej do oligarchii magnackiej wskazuje się rokosz Zebrzydowskiego (1606-1609) lub rokosz Lubomirskiego (1665-1666). Adam Kersten pokazuje jednak, że termin oligarchia magnacka jest nieprecyzyjny i wprowadzający w błąd. Z kolei Antoni Mączak zamiast oligarchii proponował używanie terminu „patronat magnacki” lub „suwerenność zdecentralizowana”. Wydaje się jednak, że żaden z nich nie przyjął się na większą skalę.

Argumenty przeciw

Pomimo tych różnorodnych założeń okazuje się, że oligarchia magnacka, tak jak demokracja szlachecka, jest określeniem fałszywym. Dlaczego?

– magnateria nie tworzyła wyodrębnionego stanu czy klasy,

-magnaci w swoich działaniach nie kierowali się interesem grupowym,

-stosunki między magnatami a dworem nie były trwałe, związane z konkretnymi siłami społecznymi ani stałym programem politycznym,

– nie doszło do formalnego wprowadzenia oligarchii – jedyna próba (na mocy unii mielnickiej z 1501 r.). Wkrótce została  powstrzymana przez króla i szlachtę. Dla porównania formalna oligarchia istniała na przykład w Republice Weneckiej,

-nie było też oligarchii również w znaczeniu materialnym, to znaczy magnaci nie byli w stanie rządzić, samodzielnie prowadzić polityki państwowej. Oligarchia w takim znaczeniu funkcjonowała w Wielkiej Brytanii, gdzie przywódcy większości parlamentarnej de facto rządzili.

Magnaci, stojąc na czele fakcji (czyli stronnictw) byli za to zdolni do paraliżowania polityki monarszej i negatywnego wpływania na instytucje. Takie spostrzeżenie doprowadziło Jana Dzięgielewskiego do refleksji, że w drugiej połowie XVII w. za formalną fasadą utworzył się zdegenerowany „system frakcyjny” jako wytwór destrukcji ustroju mieszanego. Czym był w takim razie sam „ustrój mieszany”?

Podejście kompromisowe

 

Monarchia mieszana, to określenie najbardziej dzisiaj popularne wśród historyków na określenie ustroju Rzeczpospolitej – preferują je chociażby Mariusz Markiewicz, Jan Dzięgielewski, Edward Opaliński, Jolanta Choińska-Mika. Jest ono też najbardziej słuszne. Jak wskazuje Janusz Ekes ustrój mieszany był optymalną formą rządów według takich myślicieli jak Arystoteles, Polibiusz, Cyceron, św. Tomasz z Akwinu czy Niccolo Machiavelli. Sens tego systemu opiera się na wykorzystaniu naraz wszystkich trzech prawidłowych form rządów (monarchia, arystokracja, demokracja). W celu  uniknięcia przekształcenia się jednego z nich w formę nieprawidłową (odpowiednio: tyrania, oligarchia, ochlokracja).

Monarchia to rządy króla, który przestrzega prawa, istnieje jednak ryzyko, że będzie on nadużywał swojej władzy i system przekształci się w tyranię. Arystokracja to rządy najlepszych – i tu jednak istnieje obawa degeneracji systemu w rządy najbogatszych czyli oligarchię. Demokracja zaś to rządy ludu, jednak i one mają tendencję do ulegania deformacji w ochlokrację czyli stan, w którym dominują prymitywne instynkty tłumu. Aby temu zapobiec należy „wymieszać” trzy prawidłowe formy, żeby przy pomocy rządów prawa, nie uległy degeneracji w jedną z form nieprawidłowych.

W Polsce król był emanacją formy monarchicznej, senatorowie i dostojnicy- arystokratycznej, a ogół szlachty- demokratycznej. Pojęcie ustroju mieszanego znali i wykorzystywali też polscy myśliciele polityczni ówczesnej epoki – Andrzej Frycz Modrzewski, Wawrzyniec Goślicki, Stanisław Orzechowski. Najlepiej tłumaczy też ono sposób funkcjonowania Rzeczpospolitej w najważniejszych sprawach, w których decyzje zarezerwowane były dla sejmu, składającego się właśnie z trzech stanów sejmujących – króla, senatu i izby poselskiej.

Na czele państwa stał monarcha – nie był on tylko dożywotnim prezydentem, z drugiej strony był jednak ograniczony prawami. To on prowadził bieżącą politykę, korzystając przy okazji z rad senatorów i ministrów, którzy mieli służyć mu pomocą, ale jednocześnie kontrolować go na wypadek dążenia do złamania prawa. Najistotniejsze decyzje były zaś podejmowane na sejmie, przy udziale i inicjatywie szlacheckich posłów. Trzeba jednak pamiętać, że choć ustrój mieszany funkcjonował w teorii od uchwalenia konstytucji „nihil novi” w 1505 r. do czasów stanisławowskich (można uznać, że do uchwalenia Konstytucji 3 Maja).  W tym czasie zachodziły istotne przeobrażenia pozasystemowe, które, jak słusznie wskazuje Dzięgielewski, doprowadziły do degeneracji systemu. Sugeruje on, że w praktyce za fasadą systemu mieszanego, od drugiej połowy XVII w. można mówić o deformacji systemu władzy, gdzie król musiał dzielić ją z dysponentami znaczących ugrupowań, którzy byli w stanie dokonywać destrukcji instytucji (np. sejmu).

Niewątpliwie ta dziedzina historii politycznej dawnej Rzeczpospolitej wymaga dalszych badań i analiz, podobnie jak funkcjonowanie fakcji i stronnictw politycznych. Sytuacja swoistego „bezrządu” utrzymała się do reform czasów stanisławowskich przeprowadzonych w warunkach ograniczonej suwerenności, w tym do uchwalenia Konstytucji 3 Maja, która wprowadzała system monarchii konstytucyjnej z trójpodziałem władzy. W praktyce nie weszła ona jednak w życie.

Biorąc pod uwagę wszystkie powyższe zastrzeżenia należy jednak uznać, że określenie systemu politycznego dawnej Rzeczpospolitej jako monarchii mieszanej jest lepsze niż stosowanie terminów „demokracja szlachecka” i „oligarchia magnacka”. Nie jest to jednak termin anachroniczny. Oddaje on sposób myślenia ówczesnych o państwie, jest w pełni zgodny z założeniami prawnymi i w dużej mierze również z praktyką polityczną.

Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl