Przygotowanie do Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej i Olimpiady Przedsiębiorczości – wywiad z Konradem Grabowiczem

Przygotowanie do Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej i Olimpiady Przedsiębiorczości – wywiad z Konradem Grabowiczem

Konrad to zwycięzca XI edycji Olimpiady Przedsiębiorczości, podwójny laureat Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej oraz zwycięzca konkursu Wiedzy o Gospodarce organizowanego przez UMK w Toruniu, który jest jednym z Prowadzących kursy przygotowujące do olimpiad ekonomicznych w Indeksie w Kieszeni. W wywiadzie opowiedział nam czego trzeba spodziewać się podchodząc do Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej i Olimpiady Przedsiębiorczości oraz w jaki sposób należy przygotować się do ich etapów, by zająć zadowalające miejsce. Jeżeli interesuje Cię Olimpiada Wiedzy Ekonomicznej lub Olimpiada Przedsiębiorczości i chciałbyś dowiedzieć się więcej na ich temat, to koniecznie zobacz co zdradził nam Konrad.


IWK: Cześć. Witajcie w kolejnym filmie z cyklu wywiadów z prowadzącymi Indeksu w Kieszeni. Spotykamy się dzisiaj żeby porozmawiać o trwającej już 37. edycji Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej oraz 19. edycji olimpiady przedsiębiorczości. Moim gościem jest Konrad, laureat i weteran tychże olimpiad.

Konrad Grabowicz: Cześć, witaj.


IWK: Konrad, udało ci się osiągnąć całkiem niezłe wyniki w tych olimpiadach. Niestety nawet trochę lepsze od moich, bo byłeś zwycięzcą Olimpiady Przedsiębiorczości i laureatem Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. Może na początku spójrzmy z takiej perspektywy na te dwie olimpiady. Jak ci się wydaje czy zaszły jakieś istotne zmiany w strukturze, czy w formacie tychże olimpiad? 

K. G.: Jeśli chodzi o Olimpiadę Wiedzy Ekonomicznej to ona jest dość statyczna. Nieprzerwanie mamy arkusz i rozwiązujemy najpierw zadanie opisowe, piszemy esej i następnie obliczeniowe. Na samym końcu przechodzimy do arkusza. Oczywiście ta kolejność nie zawsze musi być pod kątem rozwiązywania taka sama i to też jest jeden z pro tipów, który my sugerujemy naszym uczniom. Inaczej to wygląda w przypadku Olimpiady Przedsiębiorczości, gdzie organizatorzy z tą formułą eksperymentują. Częściowo może to wynikać z tego, że przedsiębiorczość jest czymś, co nas otacza i też w zależności od tego, jakie są trendy w zarządzaniu firmami albo czym jest współczesne prowadzenie biznesu to trochę inaczej też organizatorzy starają się stworzyć samą formułę. Przechodząc już do konkretów, na czym te zmiany polegają. Parę lat temu całkowicie zmieniono organ finału. Kiedy ja na przykład startowałem, to oprócz rozwiązania arkusza i napisania eseju braliśmy jeszcze udział w części prezentacyjnej, którą mogliśmy sobie z wyprzedzeniem przygotować. Obecnie również jest arkusz, ale następnie po nim jest Elevator PITCH, czyli losujemy temat jakiegoś pomysłu biznesowego. Musimy sobie wymyślić, jak produkt, usługa lub jakaś tam innowacja rynkowa mogą być faktycznie skomercjalizowane. Potem o tym opowiedzieć komisji oraz zetknąć się z ewentualnymi pytaniami do naszego pomysłu. Wreszcie na dziesiątkę najwytrwalszych osób, które zgromadziły najwięcej punktów, którym najlepiej poszło na finale czeka konkurs wzorowany na formule 1 z 10, gdzie po prostu odpowiadają do momentu, w którym zostanie jedna osoba z kompletem szans. Taka, która po prostu tych żyć, w cudzysłowie, jeszcze nie straciła. 


IWK: Jasne, etap Olimpiady Przedsiębiorczości na poziomie finałowym brzmi jak sporo emocji. Aż trzy rodzaje zmagań czekają takiego laureata, czy zwycięzcę do przejścia, do zmierzenia się z nimi. Natomiast w kontekście Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej to jeszcze chyba warto dopowiedzieć, że względem tych edycji, w których ty startowałeś nastąpiła zmiana, jeżeli chodzi o sam finał, gdzie zostało to rozbite na kilka terminów. To znaczy, że w jeden weekend piszemy część pisemną, natomiast dopiero po tygodniu następuje sam etap ustny. Czyli mamy to rozbicie stresu być może i dodatkowo czas na przygotowanie się do tej części ustnej. A skoro o części ustnej, to jak wspominasz tę właśnie część związaną z wypowiedziami i odpowiadanie na pytania w ramach części ustnej Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej?

K. G.: Dwa raz byłem na finale Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej. W tych dwóch edycjach były skrajnie inne. Raz zdarzały się niezwykle techniczne pytania, pamiętam chyba o pozycję inwestycyjną Polski, która jest w ogóle zagadnieniem niewystępującym za bardzo podręcznikach do mikro i do makroekonomii, które się czyta i są sugerowane przez organizatorów. Tutaj się właśnie pojawiają takie kwestie, że nie mając wsparcia starszych kolegów i koleżanek, którzy prowadzą cały ten tok dydaktyczny to na pewno byłoby mi dużo trudniej przygotować się do tej odpowiedzi. Niektóre pytania były łatwiejsze albo bardziej nawiązywały do nowych, albo bardzo popularnych kierunków badawczych. Też w tych czasach, w których ja podchodziłem do olimpiady wyszła książka Peter’iego o nierównościach, więc można było się domyśleć z wyprzedzeniem, jakie pytania mogą być w puli. Oczywiście nie każdy uczestnik olimpiady na bieżąco sprawdza, jakie są nowości wydawnicze i nie musi się orientować w tym, co czytają organizatorzy czy członkowie części merytorycznej, tej kapituły, która wymyśla tematy. Jeszcze dodam, podchodziłem do finału w dwóch różnych lokalizacjach. Przez wiele lat finał odbywał się w Jachrance, czyli w starym ośrodku głównego Urzędu Statystycznego, a na ostatnią edycję, w której brałem udział, został przeniesiony do Serocka, więc też inaczej wyglądało podchodzenie do części ustnej w zależności od tego, jakie było to takie otoczenie wynikające z budynku. Sama sala, do której wchodzimy i jakby to na przykład, w jakiej odległości jesteśmy od komisji. To może generować troszeczkę wrażenia albo poziom stresu. Nie ukrywam, że dużo lepiej poszło za tym drugim podejściem. Po prostu miałem więcej doświadczeń. Wiedziałem, czego się mniej więcej spodziewać nie było to taką całkowitą nowością i to też jest taka refleksja dla wszystkich podchodzących do olimpiady, że warto zaczynać możliwie szybko, bo wtedy każde kolejne podejście do etapu ustnego czy rozwiązywania etapów case study na Olimpiadzie Przedsiębiorczości, o których sobie też pewnie powiemy, to jest więcej doświadczenia i więcej powielania czegoś, już takiej pamięci mięśniowej, niejako w nas siedzi.


IWK: Pewnie. A powiedz, sama część związana z odpowiedziami ustnymi wymaga od uczestnika odpowiedzenia na dwa pytania. Jedno jest z góry znane, przynajmniej jest losowane z pięciu znanych pytań, a drugie, z tego co wiem, może być całkowicie losowe. Gdy ja się przygotowywałem razem z Indeksem w Kieszeni, to mieliśmy pulę 100 pytań, które mogłem sobie przestudiować i wiedzieć, co mniej więcej mogłoby się pojawić. Mógłbyś powiedzieć trochę o tej puli pytań, czyli o tym, tak naprawdę, rozwiązaniu pewnej niepewności, która się pojawia przed uczestnikami finału?

K. G.: Ta pula nie jest w 100% losowa dlatego, że, po pierwsze, wchodzą tam niektóre tematy, które były w tych pięciu pytaniach dedykowanych każdej pojedynczej edycji. Jeśli organizatorzy stwierdzają, że po roku temat, o który pytali w ubiegłym się nie zdezaktualizował, to warto o to zapytać tylko po prostu w tej innej części wypowiedzi ustnej uczestników również połowie roku. Myślę, że największą przewagą Indeksu w Kieszeni jest ilość finalistów, która się z nami uczy. Jest na tyle duża, że my po prostu do większości tych pytań mamy dostęp po prostu pytając po zakończonej edycji olimpiady, jaki temat był wylosowany. Potem, bardzo starannie opracowujemy te pytania i aktualizujemy pule. Niekiedy pytanie też wypada z tego obszaru zainteresowań, bo dotyczy na przykład instytucji, która została zastąpiona inną, albo jakieś konkretnej rocznicy wydarzenia gospodarczego, powiedzmy nie transformacji ustrojowej tak, gdzie, jeżeli na przykład raz o to zapytano, bo była okrągła rocznica, to jest małe prawdopodobieństwo, że zapytają o to kolejny raz, kiedy już takiej okrągłej rocznicy nie ma. Więc faktycznie po bardzo dokładnym przestudiowaniu tej puli pytań, o której sam mówisz Ty się z niej uczyłeś również tylko parę lat wcześniej, to ciężko być tak całkowicie zaskoczonym. Oczywiście zdarzają się pytania, tematy łatwiejsze i trudniejsze, ale też te tematy mają na tyle dużo, powiedzmy części wspólnych, że niejako możemy troszeczkę sobie poszerzyć zakres tego pytania i po prostu wyeksponować jakiś konkretny obszar czy zagadnienie. Po prostu mamy wtedy bardzo szeroką wiedzę ekonomiczną, więc zawsze będziemy w stanie coś powiedzieć. 


IWK: Okej, to wiemy w takim razie już jak wygląda kwestia związana z Olimpiadą Wiedzy Ekonomicznej, a przerzućmy się na chwilę na OP, Olimpiadę Przedsiębiorczości i może na przykład porozmawiamy o etapie zbliżającym się, czyli etapie okręgowym. Tam znajduje się etap case studies, etap drużynowy. Powiedz proszę z perspektywy czasu jakie różnice, a jakie podobieństwa być może zauważasz w ramach organizowania tego konkretnego etapu. Między tym co miało miejsce, kiedy ty startowałeś, a tym, co ma miejsce teraz. 

K. G.: To, co się nie zmieniło to, że po samym etapie pisemnym wyławiana jest dziesiątka liderów, którzy najlepiej rozwiązali arkusz i oni dobierają się w pięcioosobowe zespoły, których jest łącznie 10 z tymi pozostałymi 40 osobami. Do rozwiązania jest zadanie sytuacyjne, które może dotyczyć problemu w jakiejś firmie, organizacji, w jakimś korpo. Może to być problem natury HR, produktowej, wdrożeniowej, wejścia na jakiś nowy rynek, konkurowania z innym podmiotem i oceniane jest zarówno rozwiązanie pisemne na kartce, jak i nasza umiejętność obrony tego rozwiązania przed komisją. Ta wypowiedź przed komisją na przestrzeni ostatnich lat trwała chyba od 7 do 10 minut tak jak ma to miejsce obecnie. No i to to, co się zmieniało przez lata, to na przykład czy wypowiadali się sami jako drużyna czy na przykład z nami na sali była jeszcze drużyna numer dwa, która rozwiązywała to samo case study i mogliśmy jej zadawać pytania oraz byliśmy odbiorcami jej pytań. Taki format miał chyba miejsce wyłącznie przez dwa lata i obecnie z niego zrezygnowano, co może troszeczkę obniża ten poziom stresu, bo jednak musieliśmy mieć z tyłu głowy, że musimy się bronić nie tylko przed komisją, ale również z innymi uczestnikami gdzieś tam chodzić w polemikę. Jakbym miał jeszcze wskazać takie różnice względem moich edycji, które miały miejsce siedem i osiem lat temu, to między innymi takie, że mieliśmy chyba pięć case’ów łącznie, pokazanych na kartce, wybieraliśmy trzy, które trzeba było rozwiązać oraz wybrać jedno z tych trzech, które będziemy chcieli zaprezentować. Ale za tym też szła większa ilość czasu na rozwiązanie. Z tego co ja obserwuję, patrząc takiej perspektywy już niemal dziesięcioletniej, na ewolucję tego etapu to został on w pewnym sensie uproszczony. Mamy wyłącznie jeden narzucony case, tylko jego rozwiązujemy w krótszym czasie i tylko on jest prezentowany. 


IWK: Faktycznie jest to trochę prostsze i dzięki temu możemy się konkretnie skupić na tym jednym zagadnieniu, co przy okazji jest fajnie ćwiczone podczas naszych zajęć. To jest na pewno wartościowy element. Ja pamiętam, że gdy sam się przygotowywałem przez pierwszy rok moich startów olimpijskich, uczyłem się indywidualnie w procent. Takie myślenie o tym, jak mam rozwiązać etap drużynowy, którego nigdy nie widziałem tak naprawdę na oczy było czymś totalnie abstrakcyjnym. W ogóle nie wiedziałem, z czym się mi przyjdzie mierzyć podczas samego dnia etapu okręgowego, natomiast później na zajęciach zauważyłem, że nie taki diabeł straszny jak go malują. Czyli po prostu proszę ćwicząc razem z innymi Indeksowicze sami mogą zobaczyć i wypracować takie strategie, można powiedzieć, które pozwalają później skutecznie podejść do tematu, który jest zupełnie nowy i go widzimy pierwszy raz na oczy. Dodatkowo warto przypomnieć, że jest tylko pół godziny jeżeli chodzi o czas na przygotowanie, czyli faktycznie bardzo mało, żeby po pierwsze problem zrozumieć, rozwiązać, przedstawić graficznie i jeszcze podzielić się tym, kto co ma mówić przed komisją, więc faktycznie to przygotowanie, czyli spróbowanie rozwiązania takiego case indywidualnie, czy w drużynie przed dniem etapu okręgowego jest na pewno bardzo, bardzo przydatne i bardzo pożyteczne z perspektywy kursanta. A może porozmawiajmy o tym, niejako wyglądały kiedyś olimpiady, tylko jak wyglądają konkretnie teraz, dziś, w ramach bieżących edycji. Może zaczniemy od Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej edycji. Powiedz proszę, czego tutaj możemy się spodziewać, jeżeli chodzi o przygotowania się w ramach tematu zmiennego. 

K. G.: Jeśli chodzi o temat zmienny będzie on dotyczył kapitału społecznego i wydaje mi się, pewnie do tego byśmy przeszli w dalszej części rozmowy, że tematy pomiędzy dwoma olimpiadami fajnie się uzupełniają. W przypadku OP jest to zrównoważone przedsiębiorstwo, czyli takie, które na przykład kwestie kapitału społecznego w ramach swojej organizacji pod kątem interakcji pomiędzy różnymi pracownikami albo przełożonymi podwładnymi ma rozwiązane na takim wysoce humanitarnym. Humanitarnym to może złe słowo, na takim poziomie, który po prostu uwzględnia też neuroróżnorodność, albo że pracownicy mają różne potrzeby na różnych etapach życia. Ten temat też jest w miarę aktualny bieżący w tym rozumieniu, że następują bardzo duże zmiany takie społeczne i to jest też takie nadanie ekonomii ludzkiej twarzy, więc wydaje mi się, że sporo osób, które mogły się z lekką rezerwą wypowiadać na tematy ekonomiczne, widząc w niej wyłącznie tą matematyzacją i korzystanie, z jakich skomplikowanych wzorów to mają okazję, żeby się społeczną, nawet trochę bardziej socjologicznego, jaki będzie temat na eseju, być w stanie napisać coś, co będzie zdradzać takie wygryzienie się w temat i pozwoli na przydanie nam dużej oceny punktowej. Do tematu tego przewodniego danej edycji olimpiady jest nieco może trudniejsze, można powiedzieć względem bloku stałego. Nie ma takiego podręcznika, raczej to są książki rozważające dany temat, ale oczywiście znowu pojawia się tutaj opracowanie Indeksu w Kieszeni, który każdorazowo opracowuje wszystkie lektury, które są lekturami przygotowanymi pod daną edycję nawet lektury, których nie ma w tym wykazie danym przez olimpiadę tylko szukamy też na przykład różnych statystyk w internecie, w paperach, w artykułach zarówno popularnonaukowych, jak i w takich już żurnalach ekonomicznych, więc naprawdę rzadko kiedy zdarza się sytuacja, że ktoś jest w stanie w pełni opanować wszystko to, co my wysyłamy. Po prostu tego materiału jest bardzo dużo i można go zgłębiać niemal w nieograniczonym zakresie. 


IWK: Właśnie, przejdźmy teraz na Olimpiadę Przedsiębiorczości. Faktycznie te tematy się względem siebie uzupełniają, natomiast OP w tym roku opublikowało bardzo dużo lektur do tematu przewodniego, zdaje się, że 12 czy 13. Takie indywidualne podejście, czyli próba samodzielnego przeczytania wszystkich książek byłaby prawie niemożliwa. Jak twoim zdaniem należy się przygotowywać? Czy wybrać sobie jedną dwie książki, czy może skupić się na analizowaniu prezentacji, które zostały przygotowane przez IWK? 

K. G.: Szczęśliwie ucząc się z Indeksem w Kieszeni nie trzeba tych książek niemalże w ogóle czytać. Oczywiście my nie zachęcamy do tego, żeby rezygnować z czytelnictwa, bo to jest generalnie dość ważna część życia każdej młodej osoby, natomiast tak jak sam zauważyłeś, samo przeczytanie 12 książek w okresie niespełna połowy roku łącząc to jeszcze z jakimiś obowiązkami szkolnymi czy czytając sobie sporadycznie beletrystykę. Zakładam, że też czasem lubimy sobie coś takiego po prostu dla rozluźnienia poczytać, to byłoby niemożliwe nawet jeżeli by się udało te wszystkie książki przeczytać to spiesząc się, nie wiedząc jakie informacje wynotowywać. My mając doświadczenie kilkuletnie jesteśmy w stanie określić, że dana książka z małym prawdopodobieństwem będzie służyła do ułożenia pytań przed finałem, bo jest na przykład o takim największym stopniu wysublimowania i największym stopniu zaawansowania poruszania danej kwestii. My te książki czytamy z odpowiednim tempem i wnikliwością, wyciągając z niej wyłącznie tę esencję. Przenosząc je na slajdy i też, jeżeli na przykład w dwóch książkach dany temat jest poruszony dwa razy, to jakby nie zawieramy drugi raz tych samych slajdów dlatego, że szanujemy czas naszych uczniów i też zdajemy sobie sprawę, że mają po prostu dużo innych obowiązków zarówno w ramach kursu, jak i poza nim. Staramy się im po prostu ten czas możliwie zaoszczędzić. 


IWK: Jasne, też chyba warto powiedzieć, że czytanie czytaniu nierówne. Skanowanie tekstu to jest nic w porównaniu z uważnym analizowaniem tego, co jest w danym podręczniku. 

K. G.: Często tak jest, że mając 13 książek do przeczytania skupiamy się na tempie, a nie na jakości tego czytania. Jeżeli mamy jakąś lekturę na język polski, której nie zdążyliśmy przeczytać przed sprawdzianem, to może takie przeskanowanie książki będzie miało sens, ale na pewno to się nie sprawdza, jeśli chodzi o podręczniki podawane w wykazie literatury przez olimpiadę. 


IWK: Jasne, porozmawialiśmy w takim razie, o tym jak nieco zmieniają się olimpiady zarówno ekonomiczne jak i przedsiębiorczości. A jak zmienia się kurs? Na pewno dostrzegasz, że na przestrzeni czasu pewne zmiany również zostały wprowadzone tak, żeby odpowiedzieć na zmieniające się potrzeby kursów olimpijskich. Co tutaj możemy wymienić jako konkretna zmiana?

K. G: Można powiedzieć, że zmiany są prowadzone dwutorowo. Pierwsza to jest taki lifting corocznie wykonywany na podstawie tego, na jakie zagadnienia olimpiady kładły główny punkt nacisku. My zauważamy na przykład, że coraz więcej szczególnie Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej jest zagadnień stricte akademickich, co tak naprawdę podnosi poziom tej olimpiady i sprawia, że nie przygotowując się ze studentami lub absolwentami studiów ekonomicznych mamy dostęp do pewnych zagadnień utrudniony. Żeby za daleko nie szukać, skomplikowane modele makroekonomiczne tak jak ISLM czy ADAS, one są oczywiście skomplikowane dla kogoś, kto ma po raz pierwszy styczność z ekonomią i nie ma osoby, która miała już na przykład na zajęciach z makroekonomii na uczelni i nie jest w stanie ich w prosty sposób wytłumaczyć czego, niestety, najprawdopodobniej nauczyciele na przykład podstaw przedsiębiorczości czy z biznesu i zarządzania nie będą w stanie. Tego po prostu nie ma w sylabusie, więc pierwsza kwestia to sprawdzamy, że dana koncepcja na przykład była poruszona przez nas na prezentacji, ale w stopniu wyłącznie pobieżnym i widzimy, że autorzy arkusza gdzieś tam starają się te kwestie eksplorować troszeczkę bardziej, więc na przykład wrzucimy trochę więcej koncepcji tego typu, bo jest duża szansa, że nawet jeżeli nie w tym roku, to w przyszłym roku się pojawią. Druga kwestia to są takie większe nowości, które co roku mniej więcej, do kursu są dodawane. Akurat w tym roku było to 10 godzin zegarowych nagrań omawiających albo najtrudniejsze kwestie, które może lepiej jest usłyszeć, jeżeli ktoś rozwiązuje przykład po prostu krok po kroku, niż przeczytać w formie skryptu czy prezentacji. Albo zagadnienia najbardziej popularne, które widzimy, że rokrocznie występują, wtedy warto po prostu na parę sposobów coś omówić. Niektórzy są wzrokowcami inni słuchowcami, te materiały dydaktyczne staramy się były dostosowane do preferencji uczenia się wszystkich osób, które mogą trafić na kurs. 


IWK: Doskonale wiem, o czym mówisz, bo sam część z tych nagrań przygotowywałem i wiem, co tam się faktycznie znajduje. Warto uzupełnić, że te nagrania są tylko takim dodatkiem do samego kursu, który składa się z części prezentacyjnych, czyli takiej merytoryki, esencji tego, co trzeba faktycznie wiedzieć oraz dodatkowo części sprawdzających. Czy to w formie testów, sprawdzianów, prac domowych czy dodatkowych quizów, które pozwalają sprawdzić, czy ta część esencji, czyli prezentacje, zostały przez daną osobę opanowane czy nie do końca. Natomiast te wszystkie materiały są dostępne w różnych formach przygotowań, równie w formie zajęć grupowych stacjonarnych lub webinarowych, oraz zajęć indywidualnych e-learningowych. Jak ci się wydaje, która z tych formuł jest najlepsza, najskuteczniejsza czy w ogóle można tak powiedzieć? 

K. G.: Tak jak sam zauważyłeś, wszystkie materiały znajdują się może w trochę innej formie, ale zasadniczo zarówno w tej częściowej jak i w kursie grupowym, może dystrybuowane są w trochę odmiennej formule, dlatego że na learningu mamy moduły popakowane tematyczne zestawy nagrań i tam rozwiązujemy je zgodnie z naszym tempem. Oczywiście one jest sugerowane przez prowadzących, więc jeżeli troszeczkę jesteśmy do tyłu z tempem nauki to jest nam sugerowane, że powinniśmy odrobinę przyspieszyć oraz możemy elastycznie się z tych materiałów uczyć. To znaczy, jeżeli wolimy przygotowywać się w weekendy, to mamy taką możliwość jak najbardziej. Wolimy dni powszednie, wieczory, ranki czy w trakcie na przykład przejazdów do szkoły czy powrotów z nich, też możemy sobie pobrać daną prezentację na telefon i ją przeglądać. Nie inaczej jest w przypadku zajęć grupowych. Tam też do tych wszystkich prezentacji otrzymamy dostęp tylko zgodnie z tempem, jakie jest realizowane. Po prostu tą formułą spotkaniową. Jakbym ja miał powiedzieć, czy któraś z tych form jest skuteczniejsza w sposób ogólny, to odpowiedź brzmi, że nie. To zależy po prostu, od tego, jakie my mamy oczekiwania. Czy jesteśmy samoukami z dużym poziomem takiej determinacji, samozaparcia, którzy potrafią samemu sobie narzucić pewną dyscyplinę i potrzebujemy wyłącznie dostępu do materiałów oraz możliwości konsultacji merytorycznej, która właśnie w e-learningu stanowi jedno z tych głównych zalet, dlatego, że jeżeli rozwiązuje jakieś zadanie i zatrzyma się w pewnym momencie, nie wiem, co zrobić z danym przekształceniem albo wzorem, to po prostu wysyłam zapytanie do mojego prowadzącego albo dwójki opiekunów i na ogół po upływie paru godzin mam odpowiedź i po prostu nie muszę czekać do kolejnego spotkania. Mogę tak naprawdę na bieżąco konsultować swój tok myślowy również, jeżeli mam na przykład ochotę poprosić o dodatkowe źródło wiedzy albo objaśnienie jakiegoś zagadnienia, które na przykład czuję, że jeszcze pozostawia przede mną jakieś takie niezgłębione wątki. Są natomiast też osoby, które wolą, jeżeli coś jest im na bieżąco tłumaczone na zajęciach i na przykład bardzo są zmotywowane tym, że atmosfera w grupie je tak trochę stymuluje do tego, żeby być lepiej przygotowanym z zajęć na zajęcia. Bo na przykład jest prezentowane zadanie domowe albo będzie właśnie jakiś quiz, który możemy pokazać, że trochę lepiej opanowaliśmy dane zagadnienie. 


IWK: To nawet ja tak miałem, że zapisałem się na kurs wraz z dwoma kolegami z liceum i nawzajem się motywowaliśmy w sensie do tego, żeby coraz lepiej zdobywać wiedzę. Akurat to było do Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej, do tego stopnia to doszło, że nawet mijając się na korytarzu czasem pytałem jednego z nich czy oni mnie, na którym etapie przygotowań, na którym module jesteś? W ten sposób miałem takie poczucie, że muszę pracować lepiej, szybciej i po prostu skutecznie się przygotowywać, więc ta atmosfera na pewno może być przydatna. 

K. G.: Warto jeszcze dodać, że nie trzeba wybierać tak naprawdę między tymi formami dlatego, że zapisując się na e-learning możemy skorzystać z zajęć grupowych z 60% zniżką, czyli na przykład rozwiązujemy zagadnienia moduł po module zgodnie z naszym tempem, tym, jakie mamy możliwości, predyspozycje, natomiast później uczestniczymy w takich spotkaniach, które niekiedy są dla nas bardziej o charakterze powtórkowym. Dlatego, że dane zagadnienie robiliśmy już na przykład miesiąc temu jest ono nam jeszcze raz tłumaczone, może na trochę inny sposób albo spoglądamy na nie z trochę innej perspektywy będąc już odrobinę dalej w materiale. Takie statystyki, które prowadzimy odnośnie skuteczności, czyli tego, jak daleko docierają nasi kursanci wraz z przygotowaniami jasno wskazują, że połączenie jednego i drugiego daje najlepsze efekty. Ale to ponownie sprawa bardzo indywidualna, natomiast zmierzam do tego, że to nie jest tak, że jak zapiszemy się na jedną formę przygotowań to jesteśmy w niej w jakiś tam sposób uwiązani już do końca tylko można czy to przeskakiwać z jednej na drugą, czy jedną i drugą właśnie uzupełniać po bardzo atrakcyjnych warunkach finansowych. Warto dodać, że do kursu można dopisać się w dowolnym momencie, czyli nawet jeżeli nie zapisaliśmy się od września czy od października, to możemy ten kurs rozpocząć w listopadzie czy w grudniu w zależności od tego, jakie są nasze potrzeby. 


IWK: Tutaj chciałbym się przyjrzeć trochę twojej karierze, można powiedzieć, jeżeli chodzi o Olimpijczyka. Z tego co wiem, to w drugiej klasie już udało ci się zdobyć tytuł finalisty, a może nawet laureata. A mimo wszystko w kolejnym roku kontynuowałeś przygotowanie z Indeksem w Kieszeni. Powiedz, z czego to wynikało? Skąd pojawiła się taka decyzja? 

K. G.: Może trochę rozszerzę tę historię, zasadniczo w olimpiadzie brałem udział przez wszystkie trzy lata liceum, w pierwszym roku samodzielnie. Niestety nie udało się zbyt wysokich laurów osiągnąć wtedy, to też właśnie odkryłem Indeks w Kieszeni i wspólnie z grupką znajomych z klasy wzięliśmy udział w kursi. Wtedy nawet się nie spodziewałem, w momencie zapisu, że to jest możliwe. Udało się dotrzeć do finału Olimpiady Przedsiębiorczości, zająć trzecie miejsce, gdzie to był pierwszy rok nauki z Indeksem i byłem w drugiej klasie. Czyli można powiedzieć, że w odpowiedniku trzeciej teraz czteroletniego liceum, a mimo to dalej się uczyłem. Jeżeli pytasz, dlaczego, zwyczajnie sprawiało mi to przyjemność, obcowanie z ekonomią, ale też sama olimpiada oferuje całkiem atrakcyjne nagrody rzeczowe i finansowe, więc z lekko materialnych pobudek również chciałem. Była oczywiście chęć, żeby ten wynik poprawić co się swoją drogą udało. W tym ostatnim roku przygotowań z trzeciego miejsca udało się awansować na pierwsze. Czyli po prostu Olimpiadę Przedsiębiorczości wygrać. Pozostawał jeszcze ten drugi konkurs, czyli właśnie Olimpiada Wiedzy Ekonomicznej, gdzie też tytuł finalisty poprawiłem na tytuł laureata i to swoją drogą taka cenna refleksja, bo bardzo często zauważamy, że osoby, które zapisują się wyłącznie na jedną olimpiadę niekoniecznie chcą rozważyć równolegle branie udziału w drugiej albo nawet mając taki kurs łączony do OP i do OWE z gruntu zakładają, że w jednej z nich pójdzie im lepiej. To jest całkowicie zwodnicze. Mnie się od zawsze wydawało, że w Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej mam większe szanse na osiągnięcie jakichś tam sukcesów, okazało się, że to Olimpiada Przedsiębiorczości przychodzi mi z większą łatwością, więc wszystkich naprawdę gorąco zachęcamy do tego, żeby rozważać ten kurs łączony dlatego, że wtedy mamy tak naprawdę dwie furtki. Dwie drogi, dwie ścieżki, które możemy dotrzeć po te upragnione indeksy zwolnienia z postępowania rekrutacyjnego czy chociażby te 100 punktów z matury, które może przesądzić o naszym być lub nie być na uczelni.


IWK: Jasne. Po prostu podwójne szanse i takich przypadków jest mnóstwo. Ja co roku tak naprawdę widzę kilku kursantów, którzy tak jak mówisz, byli zafiksowani na jedną konkretną olimpiadę, a tymczasem być może w tej konkretniej nie poszło aż tak dobrze jak oczekiwali. A z kolei w tej drugiej udało się dojść do finału czy zdobyć nawet tytuły laureatów w tym roku. Również dostrzegam, że część z kursantów, która początkowo miała swoje oczy skierowane ku jednej z nich nagle okazuje się, że być może wolą tę drugą. Czyli warto starać się jakoś łączyć, ale wracając jeszcze do tego, co powiedziałeś o ponownym startowaniu w olimpiadzie i powodów, dlaczego. W sumie moja historia jest trochę podobna. Też w pierwszej klasie przygotowałem się liceum trzyklasowego samodzielnie i tutaj nawet etapu szkolnego niestety nie udało się przejść. Ale się nie zniechęciłem, stwierdziłem, że może jednak udałoby się w roku kolejnym te większe sukcesy odnieść. Faktycznie zapisałem się również na kurs, gdzie udało mi się dojść do finałów w obydwu tych olimpiadach. Teoretycznie mając ten indeks można było powiedzieć, że wystarczy teraz czas na odpoczynek po całym roku niech będzie ciężkiej pracy, ale faktycznie jednakowo taki aspekt tego, że to, co robię jest dość przyjemne. Również przypadku Wiedzy Ekonomicznej i Przedsiębiorczości są to rzeczy, które nie są uczone w szkołach na ogół, więc miałem takie poczucie, że to jestem ja przeciwko całemu światu. Takie fajne tak naprawdę podejście. Nie robię czegoś typowego, tylko jestem trochę inny, można powiedzieć, w swoich zainteresowaniach. Więc to była fajna sprawa, będąc w liceum. Po drugie nagrody. Mówiąc nagrody mam na myśli zarówno te rzeczowe, laptopy na przykład, jak i te finansowe tutaj chyba nawet było to coś bardziej atrakcyjnego dla mnie przynajmniej. Warto zaznaczyć, że samo zdobycie laureata tytułu laureata czy zwycięzcy w olimpiadzie nie tylko daje nagrodę pieniężną ze strony samego Komitetu Olimpijskiego, ale również szansę na to, żeby uzyskać to stypendium ze szkoły czy z Ministerstwa, czy od prezydenta miasta, więc można tak naprawdę namyślić tych stypendiów, a tym samym zgarnąć też dobrą sumkę za ten sukces olimpijski, więc na pewno rzecz bardzo atrakcyjna przecież same nagrody od organizatorów konkursu też potrafią być sowite. 

K. G.: Olimpiada Wiedzy Ekonomicznej, warto nadmienić, jest najhojniej wynagradzającą olimpiadą ogólnopolską. Jeśli dobrze pamiętam, to na ogół się waha tak w przedziale od 12 do nawet 15000 zł, oprócz tego wszyscy laureaci Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej otrzymują laptopy. Warto dodać, że dla zwycięzców, osób generalnie w topce są przewidziane staże w różnych ośrodkach ministerialnych czy na Giełdzie Papierów Wartościowych w Warszawie, więc to też jest fajny start w karierę zawodową, gdzie możemy już zobaczyć, jak dana instytucja działa środka i na przykład odpowiedzieć sobie na pytanie, czy taka forma pracy zawodowej będzie nas interesowała w przyszłości.


IWK: Jasne, czyli podwójna albo potrójna nawet korzyść tak naprawdę. Dobra, ale żeby zdobyć te wszystkie atrakcje czy nagrody trzeba najpierw osiągnąć sukces olimpijski. Może porozmawiamy o tym jeszcze dodatkowo jak zwiększyć szansę na sukces przed każdym z kolejnych setów. Co mam na myśli, mam na myśli konkretnie warsztaty weekendowe, które są taką intensywną formą przygotowań na mniej więcej tydzień przed danym etapem olimpiady i pozwala ona tak usystematyzować wiedzę przed faktycznymi tymi zmaganiami. Jak ty oceniasz te warsztaty? Czy one były przydatne podczas gdy ty się przygotowywałeś, czy podczas gdy prowadziłeś zajęcia?

K. G.: Oczywiście jeśli chodzi o ich przydatność, to mogę tylko z perspektywy ucznia Indeksu w Kieszeni odpowiedzieć – niezmiernie one były cenne. To znaczy wiadomo, że nauka całoroczna, na którą poświęcamy wielokrotnie więcej czasu niż na wyłącznie taką intensywną sobotę i niedzielę przyniesie nam więcej korzyści, ale bez dwóch zdań gdybym brał udział wyłącznie w kursie całorocznym i nie uczestniczył w warsztatach, to ten wynik byłby gorszy, dlatego że ucząc się przez cały rok mimo wszystko nawet jeżeli powtarzamy te materiały na wracamy do nich, to trochę się ta wiedza z początków przygotowań zaciera. Na warsztatach mamy okazję te najważniejsze rzeczy sobie jeszcze raz przypomnieć oraz oswoić się samą formułą, mimo że będąc już przed finałem przynajmniej dwa razy rozwiązywaliśmy arkusz na etapie szkolnym i okręgowym, to może minąć na przykład parę miesięcy, odkąd ostatni raz to robiliśmy, a nawet robiąc to w stresie też. Niekiedy nawet nie pamiętamy, w jaki sposób dokładnie sobie podzieliliśmy czas między test, esej, a zadanie obliczeniowe. Na naszych warsztatach mamy okazję zrobić to jeszcze raz w warunkach trochę bardziej kontrolowanych oraz później na przykład porozmawiać z opiekunami z mentorami, dlaczego taka punktacja z eseju, co moglibyśmy zrobić, żeby ten esej poprawić nie uczestnicząc w warsztatach i nie mając możliwości porozmawiania z kimś, kto ocenia w podobny sposób nasze wyniki, nasze rozwiązania, co właśnie ci profesorowie, którzy to robią już po stronie olimpiady. Moglibyśmy tak naprawdę nigdy nie wiedzieć, co robimy dobrze, a co nie dobrze. Jedyną osobą, do której moglibyśmy się zwrócić jest na przykład nauczyciel od podstaw przedsiębiorczości czy biznesu i zarządzania, którego intuicja, z całym szacunkiem oczywiście, to są po prostu inne przedmioty niż sama Olimpiada Wiedzy Ekonomicznej. Może mieć złe obrażenie tego, jak są oceniane eseje. My przez to przechodziliśmy najpierw jako uczniowie, później jako prowadzący i po prostu wiemy, kiedy dostawaliśmy wysokie punktacje, noty, a kiedy niskie i jesteśmy w stanie ukierunkować ucznia, żeby z podejścia na podejście coraz lepiej wypadać. Przede wszystkim motywacja, mamy już grono creme de la creme tych najlepszych, którzy też walczą o najwyższe noty i, mimo że mogłoby się wydawać, że będzie jakaś niezdrowa rywalizacja, dlatego, że konkurujemy między sobą, to zawsze udaje się osiągnąć przyjacielską atmosferę tego, że wspólnie pokonujemy jakąś drogę i sobie pomagamy. 


IWK: Dokładnie tak, czyli możemy po prostu zajrzeć olimpiadzie w oczy można powiedzieć przed samym etapem okręgowym, finałowym czy ewentualnie szkolnym. Powiedz, ta pomoc Indeksu w Kieszeni wydaje się być bardzo użyteczna podczas przygotowań. A czy da się w 100% samodzielnie przygotować do Olimpiady? Ja oczywiście korzystałem z pomocy Indeksu i z dużym sukcesem mogę stwierdzić, że była ona nieoceniona, natomiast zastanawiam się, czy alternatywnie takiej rzeczywistości całkowicie samodzielnie ten sukces mógłby być w ogóle powtórzony, jak myślisz?

K. G.: Wydaje mi się, że gdybyśmy się cofnęli 20 lat wstecz, kiedy Indeks z Kieszeni nie istniał, to oczywiście odpowiedź byłaby, że tak. Każdy uczył się samodzielnie ewentualnie z pomocą jakiegoś nauczyciela, nauczycielki. Obecnie przewaga, którą daje Indeks w Kieszeni dla osób, które mają podobny poziom determinacji czy samozaparcia pod kątem właśnie tej selekcji lektur przeczytania ich przez inną osobę i wyłącznie korzystania z tej kapsułki materiałowej jest tak duża, że graniczy to z cudem, żeby poświęcając tyle samo czasu osiągnąć podobne wyniki. I tak naprawdę taka jest cała idea Indeksu w Kieszeni, żeby nie rezygnować z różnych aktywności, które chcemy też się angażować w szkole ponadpodstawowej. Imprezy ze znajomymi, zajęć sportowych, czytania książek, oglądania filmów, żeby móc dotrzeć do tego finału poświęcając taką dozę naszego czasu wolnego, która nie będzie w stała sprzeczności z naszymi innymi celami aspiracjami czy ambicjami. Więc ja bym po prostu zadał pytanie po co? To nie jest tego warte, takie ryzykowanie, że przygotuje się samodzielnie to jest tak naprawdę stawianie na szali tego, że może nam się nie udać i wtedy tak naprawdę cały nasz dalszy los edukacyjny, i, co za tym idzie, też zawodowy stawiamy na wyłącznie jedną kartę, jaką są matury. A jak wiemy, poziom matur z roku na rok potrafi zaskakiwać. Teraz też jesteśmy w takim okresie dość dużych zawirowań, jeśli chodzi o zmiany w systemie edukacji, więc to jest taka moja szczera rada, że lepiej jednak z Indeksem.


IWK: Z mojej perspektywy bez Indeksu też ten aspekt towarzyski byłby trochę utrudniony. Nie raz się spotykam z sytuacją, będąc na uczelni na SGH, że widzę jakąś osobę, gdy ją poznaję na przykład rozmawiamy o olimpiadach. Pytam, w jaki sposób się szykowała, mówi Indeks, ja też mówię Indeks i mamy jakiś temat wspólny można powiedzieć, taki mianownik nas łączący. Wymieniamy się doświadczeniami, kto był naszym prowadzącym danego kursu. Na pewno ten Indeks również łączy na takim poziomie towarzyskim, który może później być przydatny na uczelni.

K. G.: I tym bardziej, jako że my staliśmy pod bardzo podobnymi dylematami jeszcze parę lat temu, to znaczy wyboru uczelni potem, jeżeli to była konkretna uczelnia to przedmiotów, wykładowców, wyjazdów zerowych, my jesteśmy w stanie naszych podopiecznych za rękę przez te kolejne dylematy, które już po pomyślnym procesie rekrutacji się pojawią przeprowadzić. Niekiedy jesteśmy po prostu kolegami z uczelni w kołach naukowych, w jakichś projektach badawczych, które wspólnie wykonujemy i sporo faktycznie się zgłasza do nas już po zakończonym tym procesie nauki z prośbą o jakąś tam radę czy pomoc. My zawsze jej udzielamy, więc ja również pamiętam właśnie parę lat temu, że do moich opiekunów zwróciłem się z pytaniem, czy dany wykładowca będzie realizował przedmiot fajnie czy sugerowaliby może na pierwszy drugi semestr inną opcję. 


IWK: Tak, ja też tak mam na zajęciach, które prowadziłem rok temu czy dwa lata wcześniej, gdy byliśmy już na tym etapie finałowym czy blisko, blisko finałowym. W każdym razie to była końcówka przygotowań, ci uczniowie widzieli, że zapewne ten indeks dostaną. Pojawiało się takie pytanie, co z tą uczelnią i od razu wykorzystywali okazję. Właśnie pytali, w jaki sposób zdać przykładową matematykę, kogo wybrać albo kogo właśnie nie wybierać. Faktycznie te aspekty uczelniane również są bardzo przydatne. Można się podzielić tą wiedzą, tym doświadczeniem, które czasem zdobyliśmy popełniając błędy być może wybierając złych nauczycieli czy takich, którzy być może wiedzę przekazują w gorszy sposób niż dałoby się ją przekazać. Dobra, a może jeszcze jedną rzecz poruszymy, czyli czy jest jakieś dodatkowe zmaganie dla osób najambitniejszych. Jest oczywiście olimpiada Międzynarodowa na poziomie olimpiady ekonomicznej. A jak to wyglądało za Twoich czasów czy również te Międzynarodówki były, czy jeszcze to się dopiero rozwijało?

K. G.: Chyba pierwszy rok, w których one były organizowane to był ten, w których już nie brałem udziału, dlatego że no skończyłem szkołę ponadpodstawową. Trochę żałuję, bo to faktycznie byłaby okazja, żeby jeszcze pozostać w tym świecie olimpijskim z perspektywy kursanta, a nie już osoby prowadzącej mentora. Ty masz oczywiście bardzo fajne osiągnięcia, jeśli chodzi o Międzynarodową Olimpiadę Ekonomiczną, więc pewnie zaraz o nich opowiesz, ale to jest myślę dodatkowa zachęta dla osób startujących, że oprócz nawiązania znajomości tutaj w Polsce z innymi uczestnikami właśnie z liceów i techników mogą już rozpoczynać taką swoją. Można powiedzieć networking, to jest takie słowo, które przez wszystkie przypadki jest odmieniane na SGH i ogólnie w uczenia ekonomicznych alb po prostu budować taką sieć kontaktów z osobami, które są zajawione tymi samymi tematami, a niekoniecznie są z Polski i jak na stosunkowo krótki staż tej międzynarodowej olimpiady w porównaniu na przykład z matematyczną, to naprawdę bardzo fajne zasięgi zrobiła i też jest po prostu bardzo popularną olimpiadą międzynarodową. 


IWK: Tak jak wspomniałeś. Miałem tę przyjemność startować w Olimpiadzie Międzynarodowej Ekonomicznej, gdzie nawet udało mi się zdobyć srebrny medal. Tutaj wyglądało to w ten sposób. że najlepszych pięć pięciu zawodników z Olimpiady Wiedzy Ekonomicznej było wybieranych jako ci reprezentanci tejże olimpiady. Warunkiem oczywiście była znajomość języka angielskiego, tutaj trzeba było potwierdzić, że faktycznie jestem osobą, która jest w stanie się po prostu dogadać i komunikować w tym języku. Doświadczenie było niesamowite, bo to było tak naprawdę wzięcie tej olimpiady krajowej na taką większą skalę, podniesienie tego do potęgi można by powiedzieć. Teraz już twoim rywalem nie jest osoba z innego miasta czy z innej szkoły, tylko z innego kraju albo z innego kontynentu, więc naprawdę wrażenia były bardzo duże. Dodatkowo ten element tego, że rywalizujemy jako reprezentanci kraju też nadawało temu takiej, nie wiem, pompy, sportowej rangi w pewnym sensie, bo jest jednak reprezentacja wyjazd, tak.

K. G.: Tak, dokładnie tak. Faktycznie było to doświadczenie bardzo korzystne. Często opowiadam o tym kursantom jako właśnie taka dodatkowa forma zachęty dla tych, którzy chcieliby jak najwyższe miejsca osiągać. No i być może celują w to top 5, dokładnie, czyli tych reprezentantów na tej olimpiadzie. 


IWK: Dobra Konrad, dzięki w takim razie za twoje spostrzeżenia, uwagi i rady związane ze startem w Olimpiadzie Przedsiębiorczości oraz Olimpiadzie Wiedzy Ekonomicznej. Cóż, miejmy nadzieję, że okażą się przydatne dla osób, które to oglądają, a tym samym być może zdobędą tytuł finalisty czy laureata tejże olimpiady. Dzięki.

K. G.: Dzięki również. Cześć.

5/5 - (na podstawie 13 ocen)
IwK - logo - miniturka - kursy maturalne i olimpijskie
Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl