Stereotyp sejmu Rzeczpospolitej

Stereotyp sejmu na przykładzie grafiki obrazującej wygłaszanie mowy w parlamencie

Źródło: www.freepik.com
    

Jak często kojarzymy stereotyp sejmu Rzeczpospolitej z anarchią, bezhołowiem, małostkowymi konfliktami, czczą gadaniną i brakiem porządku? Czy z uniwersalnych zjawisk nie uczyniliśmy polskiej specjalności tylko dlatego, że wiemy, jak I Rzeczpospolita skończyła? Wiele państw przechodziło przez wewnętrzne perturbacje i w licznych zgromadzeniach stanowych obrady nie przebiegały wcale wzorowo.

                 

Stereotyp sejsmu – anegdota z Anglii

                  

Jako dobra ilustracja posłuży tu fragment dziennika Samuela Pepysa, opisującego obrady angielskiego parlamentu.

„27 października 1666 r. w Izbie Lordów panowie pokłócili się ze sobą. Książę Buckingham powiedział Lordowi Kanclerzowi, który jest przeciw ustawie o zakazie przywozu bydła z Irlandii, że ktokolwiek jest przeciw tej ustawie, służy interesom irlandzkim albo irlandzkiemu rozumieniu rzeczy, co jest właściwie to samo, co być kpem [pizdą – M.K.]. W Kanclerzu krew zawrzała, a Buckingham obraził przy okazji Lorda Ossory, który go wyzwał na pojedynek. Ten zasię Buckingham odwołał się do Izby i rzecz ma być w poniedziałek sądzona.

[19 grudnia 1666 r. – M.K.] w czasie narady wspólnej obu izb, dotyczącej kampanii kanaryjskiej, książę Buckingham w nieokrzesany sposób przyparł siadając markiza Dorchestera, a ów pomknął mu się łokciem. Na to książę Buckingham spytał go, czy mu niewygodnie; Dorchester na to, że tak i że książę nie śmiałby go tak przysiąść gdyby się znajdowali gdzie bądź indziej; Buckingham na to, że owszem, śmiałby, i że jest lepszy od niego; Dorchester rzekł mu wtedy, że łże. Na to Buckingham zrzucił mu kapelusz, schwycił go za perukę, zerwał ją i cisnął precz, i wzięli się za bary. Drudzy wdali się między nich i rozdzielili ich”.

                    

Stereotypy i finalizm

                    

Autor syntezy nowożytnej historii Polski i znawca czasów saskich oraz XVII-wiecznej Anglii, Mariusz Markiewicz, za którym cytuję powyższy fragment, zwrócił uwagę, jak często przy ocenie danych zjawisk ogromną rolę odgrywają stereotypy. Na przykład w XVIII w. Anglia cieszyła się dobrą prasą, natomiast Rzeczpospolita fatalną. Publicystykę historyczną należy przecież jednak poddać odpowiedniej krytyce. Trzeba o tym pamiętać, gdy zechcemy pójść kuszącym tropem porównania „parlamentaryzmu” polskiego i angielskiego.

Często takie porównania narzucają się same przez poczucie, że ustroje obu krajów były podobne – jednak jeden odniósł sukces, a drugi porażkę. Niemniej zwróćmy uwagę, w jakim stopniu nasza ocena jest wypaczona przez finalizm – ustrój Wielkiej Brytanii wyewoluował w XIX w. w nowoczesny parlamentaryzm, natomiast Rzeczpospolita wówczas nie istniała. Stąd, jak zauważył Janusz Tazbir, zrzucono odpowiedzialność za ten fakt na czynniki wewnętrzne, bo po prostu można było to zrobić.

Odwołam się znów do Markiewicza, który przytacza pogląd angielskiego historyka Conrada Russela twierdzącego, iż gdyby Jakub II wygrał w 1688 r., wszyscy historycy pokazywaliby narastający kryzys oraz nieuchronność upadku parlamentu jako średniowiecznej instytucji. Skoro jednak stało się inaczej, wigowska historiografia powołała do życia dogmat o sukcesywnie i stale wzrastającej roli parlamentu i poszerzaniu zakresu wolności.

Nie oceniajmy na podstawie wyjątków, jak czyni Norman Davies patrzący na sejmikowanie przez pryzmat burdy w Proszowicach w 1585 r., ale raczej jak Edward Opaliński, który obliczył, że w latach 1587-1652 incydenty zanotowano tylko na 1,2% sejmików przedsejmowych. Krytycznie podchodźmy do utartych poglądów, zastanawiając się, z jakiej perspektywy są wypowiadane. Wreszcie pamiętajmy, aby nie oceniać zjawisk i postaw finalistycznie oraz anachronicznie, tzn. pod kątem odległych w czasie wydarzeń branych mylnie za skutki, a także z perspektywy późniejszej, o której nie mogli wiedzieć ówcześni aktorzy wydarzeń.

 

Autor tekstu: Mateusz Kozielewicz

Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl