fbpx

Czym jest me życie? Ach, jedną chwilką! Olimpiada Literatury i Języka Polskiego

Zegarek leżący na książce z różą w tle

Źródło: pixabay.com
   

Umieszczone w tytule słowa zna chyba każdy, kto choć odrobinę interesuje się polską literaturą. „Wielka Improwizacja” z „Dziadów” cz. III należy do scen, których nie zapomina się łatwo. Tym razem jednak mniej o niej samej, więcej zaś o tym, jak polscy twórcy epok dawnych wyobrażali sobie nasze ziemskie bytowanie.

Artykuł ten stanowi drobny wycinek materiałów wchodzących w skład kompleksowego kursu przygotowującego do Olimpiady Literatury i Języka Polskiego. Na olimpijskim kursie IwK do Twojej dyspozycji oddane zostaną liczne prezentacje, skrypty, opracowania, jak również testy i próbne Olimpiady. Po zakończonej lekturze sprawdź szczegóły przygotowań pod okiem laureatów najwyższych miejsc poprzednich edycji.

My, określający się dumnie mianem „ludzi współczesnych”, bardzo często doświadczamy poczucia ulotności i krótkotrwałości naszych losów indywidualnych. Wraz ze wzrostem posiadanego przez nas ogromu wiedzy o dziejach świata od jego najwcześniejszych początków coraz lepiej uświadamiamy sobie, jak niewielki wycinek tych milionów i miliardów lat stanowi rozciągłość między datami ludzkich narodzin i śmierci. Efekt te potęgowany jest przez tempo, w którym rozwija się współcześnie cywilizacja i które narzucone zostało ludziom uczestniczącym w tym gwałtownym pędzie ku doskonałości.

Jak się okazuje, w tym odczuciu nie jesteśmy szczególnie odkrywczy – podobne refleksje towarzyszyły już autorom literatury staropolskiej. Za powyższymi słowami Mickiewicza stoi długa tradycja kulturowa (jak się okazuje, nieraz zaskakująca – ten, kto sięgnął po „Księgi Jakubowe” Olgi Tokarczuk wie z pewnością, dlaczego), ponieważ zostały one poprzedzone głosem wielu wcześniejszych pokoleń.

 

Przerażający ruch wskazówki – motyw czasu na Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego

 

Zegarek kieszonkowy leżący na piaskuŹródło: pixabay.com

 

Barok był pierwszą epoką, w której ludzie doświadczyli w pełni ciężaru przemijania. Jak zauważył w swoich studiach Dariusz Chemperek, związane to było z rozwojem techniki – w Europie pojawiła się sztuka wyrobu zegarków kieszonkowych. Od tego momentu kategoria czasu stała się bardziej namacalna, trudno bowiem zaprzeczyć, że chronometr wiszący na ścianie bądź umieszczony w kieszeni skłaniał do głębszej refleksji niż potężne mechanizmy znane z wież kościelnych, które większość widywała tylko wówczas, gdy opuszczała swoje domostwo.

Ruch wskazówek stał się nieubłagany, co więcej – w ówczesnych zegarach po raz pierwszy pojawiła się wskazówka sekundowa, która tym bardziej skłaniała do pesymistycznych refleksji. Czas płynie nieustannie, jest precyzyjny i nie zna litości, stale przybliża ludzkie istnienie ku śmierci, której poczucie bliskości towarzyszyło człowiekowi baroku na każdym kroku (wystarczy zważyć na to, jak wiele wojen, zaraz i klęsk głodu przetoczyło się w XVII w. przez nasz kontynent).

 

Motyw czasu i przemijania ⏳

 

Ewolucję przemyśleń nad naturą przemijania znaleźć można w utworze Daniela Naborowskiego „Krótkość żywota”. Autor rozpoczyna od raczej łagodnych i niewzbudzających emocji słów: „Godzina za godziną niepojęcie chodzi” – na taką obserwację pozwalały już średniowieczne zegary na wieżach kościołów. Kolejne słowa dają jednak więcej do myślenia: „Był przodek, byłeś ty sam, potomek się rodzi”. Użycie czasu przeszłego w odniesieniu do adresata utworu jest wielce zastanawiające – tak jakby to, co nadal trwa, w istocie już przeminęło. Warto też zwrócić uwagę na tempo.Poeta narzuca bowiem trzy pokolenia przewijające się na obszarze jednego wersu!

Dalej wędrówka przez ludzkie losy odbywa się już tylko w coraz bardziej szaleńczym pędzie. Najpierw Naborowski stara się oddać cechy charakterystyczne za pomocą szeregu rzeczowników kojarzących się z ulotnością i krótkotrwałością: „Dźwięk, cień, dym, wiatr, błysk, głos, punkt – żywot ludzki słynie”. To jednak nadal za mało – bowiem „kołem niehamowanym lotny czas uchodzi”. Następuje zmiana perspektywy – to już nie ociężała wskazówka godzinowa odmierza trwanie człowieka na tym świecie, rozpada się ono na pojedyncze sekundy, ulatujące w niepojęty sposób.

Kulminacja następuje w ostatnich wersach – byt ludzki zostaje nazwany „czwartą częścią mgnienia”, co jest czystą abstrakcją, ponieważ już samo mgnienie jest niezwykle trudne do uchwycenia. Nawet i tego jednak mało – ostatnie słowa głoszą: „wielom była / Kolebka grobem, wielom matka ich mogiła”. Momenty narodzin i śmierci zlewają się ze sobą, życie ludzkie okazuje się tak krótkotrwałe, że właściwie niknie na tle swego początku i końca. Teraz pomyśl przez chwilę: jak wygląda linia życia każdego z nas na tle dziejów świata? Czy przypadkiem Naborowski nie dał jej możliwie najwierniejszego obrazu?

 

Pogoń, walka i odrzucenie

 

Człowiek podróżujący w nieznane

Źródło: pixabay.com

Nie można zapomnieć o istnieniu w dziejach literatury polskiej postaci. Nie potrzebowała ona wynalazku zegara ze wskazówką sekundową ani też doświadczenia specyficznej atmosfery epoki baroku, aby w pełni uświadomić sobie, jak marne jest życie ludzkie oraz jak krótko trwa. Mowa o Mikołaju Sępie-Szarzyńskim, fascynującym poecie końca XVI w. Żył i tworzył równolegle z Janem Kochanowskim, jednak zdradzał zupełnie inny typ wrażliwości, odmienny od renesansowej wiary w potęgę człowieka oraz jego dzieł.

Tajemniczości jego osoby dopełniają ogromne białe plamy w biografii. Pomimo rozlicznych badań do dziś nie udało się uzupełnić (i stopniowo znika nadzieja na jakiekolwiek zmiany w tym zakresie). Prawdopodobnie przeszedł w swoim krótkim, bo trwającym zaledwie ok. 30 lat, życiu dwie konwersje, na jedną z odmian protestantyzmu i ponownie na katolicyzm. Doświadczenie religijne wyraża się w najbardziej znanej części jego niewielkiej twórczości, czyli sonetach. Konsekwentnie ukazju w nich Boga jako jedyny właściwy cel dążeń ludzkich, niełatwy do osiągnięcia i wymagający stałe walki oraz poświęceń.

 

Ciemniejsza storna Mikołaja Sępa-Szarzyńskiego 🤫

 

Z drugiej strony temu samemu autorowi przypisuje się swawolne erotyki. Usiłowano cenzurować je w momencie pierwszego, pośmiertnego wydania jego poezji w 1601 roku, aby nie pozwolić na ujawnienie się takiej skazy na głębokiej twórczości metafizycznej. Jeszcze wielki monografista poety, Jan Błoński, w latach 60. minionego wieku odrzucał myśl, że Sęp-Szarzyński mógł pisać jednocześnie tak skrajnie różne wiersze. Współcześnie mamy jednak coraz więcej dowodów, że w istocie tak było. Czy powinno nas to dziwić? Być może nie, życie ludzkie jest przecież pełne sprzeczności…

Najwyrazistszym świadectwem głębokiego odczuwania przez Sępa ulotności życia ludzkiego jest Sonet I, który zaczyna się od słów:

 

Ehej, jak gwałtem obrotne obłoki
I Tytan prętki lotne czasy pędzą!
A chciwa może odciąć rozkosz nędzą
Śmierć — tuż za nami spore czyni kroki!

 

Nie trzeba mieć żadnej wiedzy w zakresie fonetyki, aby odczuć gwałtowność pierwszych dwóch wersów. Wystarczy przeczytać je na głos i wsłuchać się we własny głos. Czas pędzi, gna z zawrotną szybkością, wraz z jego rwącym nurtem płynie człowiek, niemający żadnego wpływu na to, kiedy ta podróż się zakończy, ponieważ leży to w wyłącznej gestii śmierci. Użyj wyobraźni i spróbuj ujrzeć obraz kreślony przez poetę – w którym trwanie ludzkie na tym świecie jest chwilowe, tylko pozornie opływające w rozkosze, w istocie zaś podporządkowane ładowi eschatologicznemu.

Sęp wyciąga z tej sytuacji charakterystyczne dla siebie wnioski. Jedynym ratunkiem jest odrzucenie wszystkiego, co wiąże się z doczesnością i daje złudne poczucie szczęścia, i stanięcie do walki przeciwko pokusom złego świata, której celem jest powrót do Boga, „szczęśliwości własnej” człowieka. Choć współcześnie dla wielu ludzi istnienie Boga wydaje się czymś wątpliwym. Jednak śmierć istnieje w sposób obiektywny i niejeden z nas odczuwa ją w podobny sposób jak omawiany poeta.

 

W ogniu pytań ostatecznych – co musisz wiedzieć na Olimpiadzie Literatury i Języka Polskiego

 

Człowiek podróżujący we mgle ze znakami

Źródło: pixabay.com

Już od bardzo dawna ludzie stawali przed tak fundamentalnymi pytaniami. Czym właściwie jest ludzkie życie? Jakie miejsce powinno zajmować w świecie wyznawanych przez nas wartości? Czy ma stać na samym szczycie, jako najcenniejsze w sposób autoteliczny? Czy też jest jedynie środkiem do osiągania innych celów, sięgania choćby do sfery tego, co europejska filozofia nazwała metafizyką?

Niezależnie od rozstrzygnięć, które przyjmujesz w tych kwestiach. Życie to z całą pewnością jedna z wartości uniwersalnych. Można wskazać także wiele innych, które łącznie tworzą pejzaż aksjologiczny. Częściowo będący uwarunkowany wpływami kulturowymi, lecz również, a może przede wszystkim, indywidualnym doświadczeniem każdego z nas.

Jeżeli chcesz zgłębić świat wartości, który towarzyszył twórcom polskiej literatury dawnej, zarówno tym wcześniej wymienionym, jak i wielu innym. Olimpiada Literatury i Języka Polskiego daje tobie w tym roku świetną okazję ku temu. Wystarczy wybrać odpowiedni temat pracy na etap szkolny! Nie jest to oczywiście jedyna propozycja – pozostałe wydają się równie godne uwagi. Warto podjąć to wyzwanie i wyruszyć w fascynującą podróż, najlepiej z Indeksem w Kieszeni! Pod tym linkiem znajdziesz szczegóły dotyczące kompleksowego kursu olimpijskiego!

 

Autor tekstu: Krzysztof Andrulonis

Grupa odnośnie Przygotowań do Olimpiady Literatury i Języka Polskiego

Chcesz być ze wszystkim na bieżąco? Dołącz do grupy na Facebooku!

5/5 - (na podstawie 19 ocen)
Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl