fbpx

Olimpiada Biologiczna czy może „olimpiada z biologii” – jak się z nią rozprawić?

Z przyjemnością wracamy do rozpoczętego jakiś czas temu cyklu wywiadów ze zwycięzcami oraz laureatami, dziś na warsztacie Olimpiada Biologiczna, określana przez niektórych potocznie jako „olimpiada z biologii”! Po zakończonej lekturze zachęcamy Was również do zajrzenia na dedykowaną przygotowaniom do Olimpiady Biologicznej zakładkę.

 

Przed Wami rozmowa z dwójką przyjaciół, którzy ponad rok temu podbili Olimpiadę Biologiczną zajmując 1. i 4. miejsce. Zapraszamy do lektury!

 

 

Indeks w Kieszeni: Cześć! Dzięki, że zgodziliście się wziąć udział w naszym krótkim wywiadzie. Może zacznijmy od najbardziej oczywistego pytania: dlaczego Olimpiada Biologiczna?

Mateusz:
Zainteresowanie wieloma dziedzinami nauki, między innymi oczywiście biologią, zaczęło się w zasadzie już w podstawówce. Zamiłowanie do biologii i chemii wzięło jednak górę nad innymi przedmiotami. Poznawanie złożoności życia, a przez to odkrywanie jego piękna, bardzo mnie pociągało i dalej pociąga. Dodatkowym aspektem mojego wyboru była chęć do pracy z ludźmi, do pomagania im, która popychała mnie w kierunku kariery lekarza, a biologia to bardzo dobry do niej wstęp. Szkoda tylko, że olimpiada z biologii nie ma swojego odpowiednika dla szkół podstawowych!

Marcin:
Podobnie i ja biologią zainteresowałem się bardzo wcześnie, już w I klasie gimnazjum. Od razu poczułem, że jest to dziedzina wiedzy, na której przyswojenie nie potrzebuję dużo czasu. To naprawdę jest piękna nauka. Wyjaśnia funkcjonowanie organizmów żywych, a proszę mi wierzyć – są one o wiele bardziej skomplikowane od najnowszych technologii XXI wieku. Dlatego właśnie imponują mi naukowcy wyjaśniający zasady organizacji życia.

IwK: Olimpiada z biologii została przez Was zdominowana. Co sprawiło, że zaszliście tak daleko?

Marcin:
Myślę, że podstawowym czynnikiem, który się przyczynił do mojego sukcesu na Olimpiadzie była ciągła praca. Nie raz zdarzało się, że ustawiałem budzik i widziałem, że za dużo snu już mi nie pozostało (śmiech). Uważam, że w tych zawodach nie da się zajść daleko bez wytężonej pracy. Warto pamiętać, że nie Wy pierwsi startujecie w Olimpiadzie. Wszyscy przechodzili przez ten etap – etap regularnej i sumiennej nauki. Olimpiada Biologiczna niewątpliwie tego wymaga.

Mateusz:
Moim zdaniem wiele różnych czynników. Sukces to połączenie predyspozycji i ciężkiej pracy, by te predyspozycje dobrze wykorzystać. Nieoceniona była też rola naszej nauczycielki, która wskazywała nam, co powinniśmy wiedzieć, jakie zadania rozwiązywać, które książki czytać i jak zdobytą wiedzę wykorzystywać na olimpiadzie. No i oczywiście przede wszystkim – ona dostrzegła w nas potencjał, regularnie z nami pracowała i wierzyła w nasz, osiągnięty później jak się okazało, wielki sukces.

IwK: Jaki jest Waszym zdaniem przepis na laureata?

Mateusz:
Wydaje mi się, że nie ma jednego określonego przepisu, a sami zawodnicy startujący w olimpiadzie bardzo się od siebie różnią. Naturalnie wszyscy muszą się uczyć i mieć do tej dziedziny zamiłowanie dające niezbędna w trudnych chwilach motywację, ale jedni mają olbrzymią wiedzę i bazując głównie na niej zachodzą daleko, inni braki na tym polu nadrabiają sprawnym logicznym rozumowaniem, bo jak wiadomo biologia jest dziedziną logiczną i spójną. Łączy ich na pewno jedno – chęć do rozwijania się i nieustannego obierania nowych celów.

Marcin:
Tak jak wspomniałem w poprzednim pytaniu jestem przekonany, że kluczowym czynnikiem jest praca. Jej wkład w przygotowanie do Olimpiady to według mnie ok. 80%. Reszta to, tak jak mówi Mateusz, logiczne myślenie i z pewnością ,,spryt olimpijski’’, czyli umiejętność rozwiązywania zadań metodą eliminacji oraz zostawianie niepewnych pytań na koniec.

IwK: Czym zajmujecie się obecnie? Czy Olimpiada z biologii miała na to jakiś wpływ?

Marcin:
Obecnie studiuję medycynę (II rok) na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym. Oprócz tego dużo czasu przeznaczam na pracę nauczyciela w Indeksie w Kieszeni (śmiech). Działam w kołach naukowych. Ostatnio w sekcji neuroanatomii Koła Anatomicznego WUM oraz Kole Neurochirurgicznym w CSK MSWiA.

Mateusz:
Ja również studiuję na WUMie, tak jak wspomniałem chęć zostania lekarzem kiełkowała w mojej głowie bardzo długo. Niemniej jednak realizowanie tego pragnienia z przyjemnością godzę z aktywnością w kołach naukowych oraz prowadzeniem zajęć z biologii w IwK – w wielu miejscach zresztą medycyna i olimpijska biologia pokrywają się.

IwK: Jak wspominacie wyjazd na International Biology Olimpiad (Olimpiada Biologiczna w wydaniu międzynarodowym)?

Marcin:
Dla mnie był to pierwszy tak daleki wyjazd. Nigdy nie byłem w krajach tropikalnych, do których należy Wietnam (zwłaszcza, ze Międzynarodowa Olimpiada Biologiczna odbywała się w lipcu). Wyjazd trwał tydzień natomiast jedynie dwa dni były poświęcone na egzaminację. Resztę czasu spędzaliśmy podziwiając walory przyrodnicze i kulturowe Wietnamu. Jest to kraj fantastycznych pejzaży. Wiele osób pyta o to, czy pytania są po angielsku. Otóż pytania są zawsze w języku ojczystym zawodników. Test z języka angielskiego jest tłumaczony poprzez jury towarzyszące każdej z reprezentacji. Zatem międzynarodowa olimpiada z biologii nie tworzy bariery językowej.

Mateusz:
To było wspaniałe doświadczenie – niepowtarzalna możliwość konkurowania z pasjonatami biologii z całego świata. Przygotowania wymagały od nas wiele wysiłku, zwłaszcza na ćwiczenie umiejętności rozwiązywania zadań praktycznych z takich dziedzin jak biologia molekularna, biochemia czy anatomia roślin, ale udało się i wróciliśmy do Polski z medalami. Na IBO poznałem też wielu ciekawych ludzi, którzy dzielą moje zainteresowania. Niektórzy z nich również planują zostać lekarzami, a kontakt utrzymujmy do dziś. Być może w Wietnamie poznałem swoich przyszłych współpracowników w jakimś międzynarodowym projekcie, kto wie?

IwK: Czy oprócz Olimpiady mieliście jakieś inne sukcesy?

Marcin:
Ja startowałem również w szkole średniej w Konkursie Chemicznym dla uczniów szkół ponadgimnazjalnych miasta Kielce. W klasie 3 byłem laureatem tego konkursu. Oprócz tego byłem uczestnikiem Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci (organizacja zajmująca się pomocą naukową zdolnej młodzieży), który zorganizował mi warsztaty biologiczne w Warszawie podczas których to miałem okazję poznać wielu uczestników Olimpiady Biologicznej.

Mateusz:
Ja również zostałem laureatem Konkursu Chemicznego, o którym wspomniał Marcin, zakwalifikowałem się do Krajowego Funduszu na Rzecz Dzieci, a ponadto zostałem laureatem programu Adamed SmartUP, dzięki któremu pojechałem na trzytygodniowy staż medyczny do Ghany. A w konkursach startowałem już od podstawówki. Pierwszym dużym osiągnięciem był tytuł laureata konkursu matematyczno-przyrodniczego w 6. klasie. Udział w gimnazjalnych wojewódzkich konkursach przedmiotowych zaowocował sześcioma takimi tytułami (z biologii, chemii, matematyki, geografii, fizyki i historii). W liceum Olimpiada Biologiczna pochłonęła całe moje zainteresowanie. Laureatem zostałem dwukrotnie, po raz pierwszych w drugiej klasie.

IwK: A jaki jest Wasz ulubiony dział, spośród tych, które zawiera olimpiada z biologii?

Mateusz:
Zawsze podobały mi się zagadnienia genetyczne takie, jak droga ekspresji cech zapisanych w DNA, dziedziczenie cech, regulacja ekspresji genów. To wszystko dzieje się wokół nas, w każdym organizmie żywym. Niesamowite jest też to, że aby  obserwować te procesy często nie potrzebujemy mikroskopu ani innej aparatury – wiele z nich ujawnia się w dostrzegalnych gołym okiem cechach organizmów – ich fenotypach. Dzięki wiedzy z zakresu genetyki wystąpienie konkretnego fenotypu możemy pojąć i przewidzieć. I to właśnie jest niesamowite.

Marcin:
Moim ulubionym działem biologii jest metabolizm. Uważam, iż jest najbardziej logicznym działem i o najbardziej fundamentalnym znaczeniu dla każdego organizmu. Powszechność występowania tych samych cyklów i szlaków biochemicznych jest tym, co mnie bardzo fascynuje w tej dziedzinie nauki. Szczęśliwie Olimpiada Biologiczna często pyta o te zagadnienia.

IwK: Macie już jakieś skonkretyzowane plany na przyszłość? Czy olimpiada z biologii i udział w niej jakoś na te plany wpłynęły?

Mateusz:
Nad swoją przyszłą specjalizacją zastanawiam się codziennie. Interesuje mnie chirurgia, trochę też kardiologia, ale na ostateczną decyzję mam jeszcze kilka lat. Teraz wiem, że nie chciałbym już jako lekarz specjalista popaść w kliniczną rutynę, więc mam nadzieję, że uda mi się również realizować się na polu badań naukowych.

Marcin:
Póki co pragnę ukończyć studia (śmiech). W czasie mojego studiowania chciałbym wyjechać na program ERASMUS+ po to by zobaczyć jak wygląda medycyna za granicą. Po studiach chciałbym się zająć pracą dydaktyczną na uczelni. Myślę poważnie o pracy w charakterze asystenta.

IwK: W jaki sposób pogodziliście mnóstwo nauki, której wymaga „olimpiada z biologii” ze szkołą?

Mateusz:
Do tego potrzebny jest dobry plan i determinacja. Jeśli znajdzie się w Twoim planie tygodnia kilka dodatkowych godzin, by pochylić się nad książką do biologii i zadaniami olimpijskimi, to już połowa sukcesu. Oczywiście pracę tuż przed kolejnymi etapami olimpiady trzeba mocno intensyfikować, ale w przypadku regularnej pracy będzie to dla Ciebie czas zbierania planów. A żniwo w postaci medalu laureata w tak zaszczytnym konkursie jak Olimpiada Biologiczna zdecydowanie warte jest tego poświęcenia.

Marcin:
Nie zawsze było to możliwe bez uszczerbku na ocenach szkolnych. Bardzo dziękuję nauczycielom za to, że brali pod uwagę fakt iż reprezentuję szkołę na Olimpiadzie. Oczywiście zawsze się starałem o jak najlepsze oceny – zazwyczaj się udawało.

IwK: Jak spędzacie czas wolny? Hobby?

Marcin:
W chwilach wolnych od pracy i studiów (jest ich stanowczo zbyt mało) lubię słuchać muzyki, czytać książki niebiologiczne i niemedyczne oraz uprawiać wszelkiego rodzaju sporty m.in. piłkę nożną, bieganie. Lubię też spotykać się ze znajomymi. O tym musi pamiętać każdy młody adept biologii – naukowiec XXI wieku to nie człowiek otoczony czterema ścianami. To osoba znająca mnóstwo ludzi z wielu dziedzin – te kontakty często się przydają ze względu na zwykle interdyscyplinarny charakter badań naukowych.

Mateusz:
Mój umysł najlepiej odpoczywa, gdy ciało się męczy (śmiech), więc znaczną część wolnego czasu poświęcam na sport. Biegam, ćwiczę na siłowni, w ten sposób odreagowuję stres związany z egzaminami i daję sobie chwilę zapomnienia o obowiązkach. Dodatkowo uspokaja mnie wtedy myśl, że nie marnuję czasu – rozwój sportowy to przecież też rozwój, a dodatkowo forma dbania o swoje zdrowie. Jeśli czasu wolnego jeszcze trochę zostaje spędzam go ze znajomymi lub na nauce języków obcych.

IwK: Dzięki za rozmowę chłopaki i powodzenia na studiach!

Marcin i Mateusz:
My również dziękujemy.

 

To już koniec tego niezwykle inspirującego wywiadu! Jeśli zachęcił on Was do spróbowania swoich sił w Olimpiadzie Biologicznej to koniecznie odwiedźcie zakładkę, na której szczegółowo opisujemy naszą metodę nauki, dzięki której co roku liczne grono naszych podopiecznych zdobywa najwyższe miejsca na finale!

Grupa odnośnie Przygotowań do Olimpiady Biologicznej

Chcesz być ze wszystkim na bieżąco? Dołącz do grupy na Facebooku!

5/5 - (na podstawie 12 ocen)
Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl