Polska Wenecja, czyli o przydomkach polskich miast

Mężczyzna w łodzi podróżuje przez Wenecję

Źródło: pexels.com

Chociaż żyjemy w nich już od kilku tysięcy lat, to geografowie długo poświęcali im uwagę tylko połowicznie. Wszystko zmieniło się wraz z końcem epoki odkryć. Wtedy to część geografów przeniosła swoje zainteresowanie na miasta, o których cały czas mowa.

 

Miasta w geografii

 

Obraz przedstawia miasto nocą

Źródło: pexels.com

Geografia miast jest jedną z najszybciej rozwijających się w ostatnich latach gałęzi geografii. Chociaż, ze względu na przyzwyczajenie przez szkolne lekcje do ważkich, globalnych tematów, moglibyśmy uznać ten temat za stosunkowo błahy, to okazuje się on być w rzeczywistości bardzo wdzięczny i wielce znaczący. Dostosowanie miast do idei smart city, modyfikowanie ich projektów tak, aby były przyjaźniejsze mieszkańcom, czy wprowadzanie rozwiązań ograniczających chaos przestrzenny to tylko niektóre z wyzwań, które stoją przez badaczami. Ostanie z nich zostało zresztą zauważone i wyróżnione przez Komitet Główny Olimpiady Geograficznej, który uczynił z niego jeden z tematów prac pisemnych na I etap Olimpiady.

W tym artykule chciałbym jednak skupić się na innym związanym z miastami zagadnieniu. Zmuszeni przez sytuację często zamieniliśmy zagraniczne wojaże na zwiedzanie zakątków Polski. Odwiedzaliśmy wiele miast, podziwialiśmy ich architekturę, zabytki czy też historię. Z miejscowościami często łączy się coś jeszcze – nieoficjalne przydomki, które odnoszą się do cech charakterystycznych miejscowości, ale też równie często do ambicji ich mieszkańców.

 

Polacy nie gęsi, iż swój Paryż mają

 

Zdjęcie przedstawia polski Paryż

Źródło: pixaby.com

 

Zacznijmy od przydomków jednego typu – „północnych”. Mamy bowiem w Polsce miejscowości określane jako Paryż, Wersal czy też Wenecja północy. Czemu akurat północy? Cytując klasyka: nie wiem, ale się domyślam 😉

Paryżów północy mamy nawet dwa – z tym, że w jednym przypadku określenie to odnosi się do czasów sprzed wojny. Mowa o Warszawie i jej ówczesnej specyfice. Architektura, miasto przedzielone na dwie części, klimat belle epoque – to wszystko bezpowrotnie legło pod gruzami w latach 1939 – 1945. Po drugiej wojnie światowej Polska otrzymała więc drugi Paryż – tym razem jest to Szczecin. Przy jego planowaniu wzorowano się bowiem na stolicy Francji. Tutaj ciekawostka – chociaż Szczecin nie może się równać z Paryżem pod względem zabytków czy liczby mieszkańców, to pod względem powierzchni jest od niego dużo większy.

Francuskie Paryż i Wersal położone są niedaleko siebie. Przydomki mają jednak to do siebie, że nie muszą wiernie odzwierciedlać wszystkich cech swoich źródeł. Dlatego też Wersal Północy położony jest na drugim krańcu Polski – w Białymstoku. Nazwę zawdzięcza Pałacowi Branickich – odbudowanej po wojnie perle architektury barokowej, w której obecnie mieści się uniwersytet medyczny.

I w końcu dotarliśmy do ostatniego „północnego miasta”. Wenecji Północy jest co najmniej kilka. Na pewno wybierając się do Amsterdamu czy St. Petersburga spotkacie się z informacją, że tak właśnie bywają nazywane te miejscowości. Do tego grona należy także Wrocław. Taki przydomek miasto krasnali zawdzięcza Odrze i jej dopływom, które wpadają do niej na jego terenie. Sprawia to, że można tutaj znaleźć pełno tu kanałów, wysp i mostów, co rodzi porównania do słynnego oryginału.

 

Perły nie tylko nad morzem

 

Obraz przedstawia Stary Rynek w Zamościu

Źródło: pixaby.com

 

Chociaż perły kojarzą nam się z morzem, to tylko jedno z dwóch miast, których przydomek powiązany jest z biżuterią, jest nad nim położony. Sopot, bowiem o nim mowa, zasłużył sobie na miano perły Bałtyku nie bez powodu. Urokliwy klimat (wyjątkowo nie w sensie geograficznym) tego uzdrowiska został poprzez to określenie doceniony w szczególny sposób. Co prawda można dyskutować, czy obecnie tłumy turystów nadal przyczyniają się do utrzymania tego uroku, jednak uwierzcie mi na słowo – kiedy wyjadą, miasto pokazuje inną, lepszą twarz.

Druga miejscowość znajduje się nieco dalej na południe Polski, a dokładniej na Wyżynie Lubelskiej. Określenie Zamościa mianem perły renesansu jest całkowicie jasne dla kogoś, kto spędził w nim chociaż chwilę. Wspaniała starówka na czele z ratuszem zachwycała także uczestników finału XLIV Olimpiady Geograficznej. Warto zatem postarać się o awans do etapu centralnego, aby móc osobiście zobaczyć podobne miejsca 😉

 

Olimpiada miastami stoi

 

Obraz przedstawia Gdynię

Źródło: pixaby.com

 

Rok wcześniej finał Olimpiady odbywał się w innym mieście, także znanym ze swojego przydomka. W Suwałkach, na polskim biegunie zimna, pogoda postanowiła niestety pokazać uczestnikom, że nie został on nadany bez powodu. Mimo to należy pamiętać, że latem Suwalszczyzna należy do jednych z najcieplejszych rejonów Polski, a wszystko z uwagi na klimat o bardziej kontynentalnym charakterze w porównaniu do reszty kraju.

W tym roku zaś ostatni etap Olimpiady odbędzie się w Gdyni. To jedno z najmłodszych miast Polski, które prawa miejskie uzyskało w 1926 r. Bywa niekiedy nazywane „białym miastem” – wszystko z uwagi na białą kolorystykę modernistycznych kamieniczek, budowanych w okresie międzywojennym. Poza Polską identycznym mianem cieszy się Tel Awiw – miasto założone na początku XX w., intensywnie rozwijające się w kolejnych latach, pełne modernistycznej architektury. Miasta-bliźniaki? Nie wiem, choć się domyślam 🙂

Oczywiście przydomków miast jest dużo więcej. Niektóre z nich zamieszczam zresztą poniżej dla zainteresowanych. Mam nadzieję, że wszyscy będziemy mieli okazję spotkać się w polskim Białym Mieście, najlepiej podczas jednego kwietniowego weekendu w kolejnym roku…

 

Kilka więcej przydomków:

Polskie Carcasonne – Chełmno, Paczków, Szydłów

Śląski Rzym – Nysa

Mały Rzym – Sandomierz

Miasto czterech kultur – Łódź

Winny gród – Zielona Góra

Czerwone miasto – Żyrardów

 

Autor tekstu: Adrian Sztolsztejner

Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl