fbpx

Matura z polskiego – postrach czy bułka z masłem?

Przerażony chłopak pod białą pościelą

Dla jednych napisanie rozprawki argumentacyjnej, interpretacji wiersza czy eseju to czysta przyjemność, dla innych jednak bariera niemal nie do przejścia. Stąd bardzo różny stosunek abiturientów do matury z polskiego, szczególnie na poziomie podstawowym, obowiązkowym dla wszystkich. Jak było w tym roku?

Znane są już wstępne wyniki tegorocznego egzaminu maturalnego, który ze względu na epidemię COVID-19 odbywał się w nietypowych warunkach. Inna niż zwykle była też sytuacja maturzystów. Z jednej strony mieli więcej czasu na samodzielną naukę, z drugiej jednak zostali odcięci od zajęć stacjonarnych w czasie, gdy większość nauczycieli przeprowadza intensywną powtórkę materiału.

Choć dane procentowe ani liczby bezwzględne nie pozwalają na wyciąganie jednoznacznych wniosków, to dodatkowy miesiąc na uzupełnianie wiedzy nie okazał się raczej panaceum. W przypadku matury z języka polskiego zdawalność zmalała do 92%. Co jest najgorszym wynikiem od momentu wprowadzenia nowej formuły egzaminu w 2015 roku.

Z drugiej strony, porównanie średnich wyników z roku 2019 i 2020 pokazuje, że były one identyczne. Oznacza to, że oceny tych, którzy przekroczyli próg 30% punktów musiały być średnio wyższe niż w poprzednim roku. Taka sytuacja pozwala przypuszczać, że w arkuszu zadania łatwiejsze nie wystąpiły w dostatecznej ilości, aby móc przekroczyć dzięki nim minimalny pułap punktowy. Jednocześnie zaś nie było prawdopodobnie poleceń bardzo trudnych. Szczegóły poznamy jednak dopiero po opublikowaniu przez CKE wyników szczegółowych.

„Lalka” czy „nie-Lalka”?

Lalka ubrana na staroświecką modę

 

Największe emocje na egzaminie podstawowym wzbudza najczęściej praca pisemna i, wybierana relatywnie częściej, rozprawka problemowa. Nie jest tajemnicą, że autorzy arkuszy dobierając fragment lektury mający posłużyć uczniowi jako przykład do jednego z argumentów. Najczęściej trzymają się dosyć konserwatywnego kanonu lektur oznaczonych gwiazdką, tj. takich, których znajomość jest absolutnie niezbędna i bezwzględnie wymagana. Jak dotąd wyraźnym wyłomem w tej praktyce była propozycja z 2017 r. Abiturienci otrzymali wtedy fragment z powieści Antoine’a de Saint-Exupery’ego „Ziemia, planeta ludzi”, można tak również nazwać temat o rok wcześniejszy – „Dziadów” cz. IV.

W tym roku CKE zdecydowała się na lekturę w opinii większości uczniów niełatwą – „Wesele” Stanisława Wyspiańskiego. Choć poloniści zazwyczaj poświęcają omówieniu dramatu naprawdę wiele uwagi, to pomimo ich wysiłków przesłanie dzieła dla wielu uczniów pozostaje niejasne. Z pewnością maturzystom czującym się mniej pewnie w dziedzinie mowy ojczystej nie sprzyjał również sam zaproponowany temat: „Jak wprowadzenie elementów fantastycznych do utworu wpływa na przesłanie tego utworu?” Choć zagadnienie takie pojawia się we wszystkich, nawet schematycznych i skrótowych opracowaniach utworu Wyspiańskiego. Jednak uczniowie zapewne nie mieli okazji pisać wcześniej podobnej tematycznie pracy w czasie lekcji języka polskiego. Dziś można jedynie snuć rozważania. Możliwe jest jednak , że współwinne za dość słaby wynik tegorocznego egzaminu będą niskie noty z rozprawki.

Szczególnie interesujące wydaje się to, jak wypadnie ogólna ocena interpretacji utworu poetyckiego. Zaproponowany w tym roku wiersz, „Daremne” pióra Anny Kamieńskiej, nie należał do najtrudniejszych jakie znalazły się w arkuszach maturalnych po 2015 roku. Z drugiej strony, zawarta w nim refleksja o bagażu doświadczeń niesionym przez całe życie, którego pozbyć można się dopiero u kresu ziemskiej wędrówki, mogła zostać łatwo przez część abiturientów strywializowana. Ze względu na dobór przez poetkę bardzo zwyczajnych, codziennych atrybutów upływających chwil, za którymi stał dużo bardziej pogłębiony komunikat poetycki.

Nieoczywiste czytanie ze zrozumieniem

Dziecko próbujące czytać ze zrozumieniem książkę

 

Zgodnie z przyjętą od 2015 roku formułą egzaminu maturalnego uczniowie otrzymali dwa teksty, na podstawie których musieli udzielić odpowiedzi na postawione pytania. Pierwszy z nich, „Przydatność sztuki przekonywania” Tadeusza Pszczołowskiego, nie wzbudził zapewne zaskoczenia. Prezentował zagadnienia z wiedzy o języku i abiturienci mogli się spodziewać otrzymania fragmentu większej publikacji z tej dziedziny.

Drugi tekst mógł za to wywołać u niektórych osób konsternację. CKE postanowiła sięgnąć po fragment książki „Wędrówki w krainę filozofów” wybitnego polskiego myśliciela związanego z nurtem filozofii dialogu i fenomenologii, ks. Józefa Tischnera. Powiązane z nim polecenia w pełni odpowiadały zakresowi wiedzy i umiejętności sprawdzanemu przez egzamin maturalny. Jednak tematyka niemająca wprost związku z językoznawstwem lub historią literatury stanowiła pewne novum, które być może wyznaczy tendencję na kolejne lata. Na marginesie warto zauważyć, że już w zeszłym roku na poziomie rozszerzonym, maturzyści spotkali się z myślą podhalańskiego filozofa. Podstawą do napisania eseju był fragment z jego głównej publikacji, „Filozofii dramatu”.

Wspólnota myśli na tle przemijających wieków

Powyższe słowa pozwalają w skrócie określić wiersze, które otrzymali do interpretacji porównawczej tegoroczni maturzyści zdający egzamin na poziomie rozszerzonym. Autorzy tegorocznego arkusza zdecydowali się zestawić ze sobą raczej nieomawiany na lekcjach języka polskiego wiersz Jana Kochanowskiego „Do snu” oraz utwór współczesnego poety, Zbigniewa Herberta, zatytułowany „Język snu”. Można przypuszczać, że szczególnie drugi z wymienionych tekstów sprawił uczniom, którzy zdecydowali się na pisanie interpretacji, istotne trudności.

Nie czuli się raczej zbytnio zaskoczeni tematyką zaproponowaną przez CKE ci abiturienci, którzy wybrali esej. W tym roku otrzymali do przeczytania i krytycznego przeanalizowania tekst Bożeny Chrzęstowskiej „Prawda i „zmyślenie” literackie”. Tematyka utworu krążyła wokół kwestii poruszanych niemal przez wszystkie lata szkolnej edukacji, a jednocześnie dotyczącej praktycznie wszystkich czytanych lektur. Trudność mogło stanowić raczej wybranie najbardziej trafnego przykładu niż odnalezienie jakiegokolwiek, który odpowiadałby tematycznie wymogom pracy. Nie będzie wielkim zaskoczeniem jeżeli esej okaże się w tym roku znacznie częściej wybieraną formą pisemną niż interpretacja porównawcza.

Rzut oka na przyszłość

Chłopak około 15 lat patrzący przez lornetkę

 

Co bardziej zapobiegliwi bądź mający skłonności do paniki uczniowie ostatnich klas liceów i techników zapewne zaczęli już odliczać dni do egzaminu dojrzałości w 2021 roku. Analizując ewolucje, jakie dokonują się w arkuszach w kolejnych latach. Przypuszczać można , że ich autorzy będą coraz bardziej skłonni do oferowania w ramach czytania ze zrozumieniem tekstów luźno tylko powiązanych z problematyką języka i literatury. Części uczniów może się to wydać korzystne, bo niektóre publikacje naukowe przedrukowywane na dotychczasowych maturach bywały napisane nieprzystępnym językiem. Być może wraz z poszerzeniem tematyki dobór tekstów będzie się stawał coraz przystępniejszy dla uczniów. Z drugiej strony niepocieszeni mogą być ci, którzy mieli w planach wyćwiczyć się w lekturze tekstów określonego, dosyć specyficznego typu – takie przygotowanie może nie wystarczyć.

Jeśli mowa o pracy pisemnej, to drugi rok z rzędu CKE przedstawiła abiturientom chcącym napisać rozprawkę problemową fragment z lektury „z gwiazdką”, która nie pojawiła się jeszcze od 2015 roku. Być może należy się spodziewać kolejnych takich eksperymentów – pozostały jak dotąd niewykorzystane „Pan Tadeusz” Adama Mickiewicza, opowiadania Brunona Schulza i „Ferdydurke” Witolda Gombrowicza. Spośród tej trójki najbardziej prawdopodobnym wyborem byłaby epopeja narodowa, której zresztą wielu nauczycieli polonistów spodziewa się na egzaminie od dawna. Choć kolejne lata przynosiły w tym zakresie zawód, to być może tym razem koło fortuny potoczy się inaczej.

Z drugiej strony niewykluczone jest zaskoczenie maturzystów tekstem spoza „gwiazdkowego” kanonu czy nawet w ogóle spoza zestawu lektur obowiązkowych. Wtedy jednak, z oczywistych przyczyn, uczeń nie ma obowiązku odwoływać się do całości utworu w swojej pracy. Dla jednych to znaczne ułatwienie i mniejsze ryzyko popełnienia błędu kardynalnego, dla innych jednak potencjalne zagrożenie, gdyż zamiast jednej odpowiedniej tematycznie lektury muszą znaleźć dwie, aby w sumie zgromadzić trzy argumenty poparte przykładami.

Niezależnie od tego, czym zaskoczy przyszłoroczna matura, z pewnością warto przygotować się do niej z Indeksem w Kieszeni. Oferujemy kursy przygotowujące zarówno na poziomie podstawowym, jak i rozszerzonym, optymalnie dostosowane do wymagań stawianych przez egzamin maturalny. Nie zwlekaj z podjęciem decyzji – mimo wszystko matura to nie bzdura!

Autor tekstu: Krzysztof Andrulonis

5/5 - (na podstawie 17 ocen)
Indeks w Kieszeni
kontakt@indekswkieszeni.pl